\documentclass[12pt]{article}
\usepackage{polski}
\usepackage[latin2]{inputenc}
\usepackage[colorlinks,urlcolor=blue,linkcolor=black]{hyperref}
\usepackage{anysize}
\usepackage{fancyhdr}
\marginsize{2.5cm}{2.5cm}{3cm}{3cm}

\clubpenalty	10000
\widowpenalty	10000
\brokenpenalty	10000
\sloppy

\hyphenation{au-ten-ty-czno-ści świa-de-ctwo wia-ry-go-dne Yo-shi-shi-ge}

\hypersetup{
	pdftitle={Niezwykłe uwagi o Mistrzu Zen Ryokanie},
	pdfauthor={Kera Yoshishig},
	pdfcreator={mahajana.net},
}

\newcounter{uwagi}
\newenvironment{uwaga}%
	{\begin{center}* * *\end{center}%
	 \stepcounter{uwagi}%
	 \hspace{-4em}\makebox[4em][r]{\small\arabic{uwagi})\kern1ex}\ignorespaces}
	{}
\newcommand{\dlg}{\par---\kern.5em}      % kreska dialogowa


\begin{document}

\begin{center}
	{\Huge Niezwykłe uwagi o~Mistrzu Zen Ry\=okanie\par}
	\bigskip
	{\Large Kera Yoshishige\par}
	\bigskip
	{przekład z~języka angielskiego: P. Biedak, J. Nadolny, M. Pawlik\par}
	\addvspace{3\baselineskip}
	Skład wykonano w~programie \href{http://latex-project.org}{\LaTeXe}\\
	Tekst jest dostępny pod adresem \href{http://mahajana.net}{mahajana.net}
\end{center}
\addvspace{3\baselineskip}


\begingroup
\it
\noindent
Pomimo, że Ry\=okan cieszył się reputacją jako poeta i~kaligraf, to
przede wszystkim charakter jego codziennego życia, jego zasadnicza
naturalność i~prostota, zaskarbiły sobie sympatię mężczyzn, kobiet
i~dzieci jego rodzinnego Echigo i~ciągle jeszcze przyciągają Japończyków
w~różnym wieku i~różnie usytuowanych. Głównym źródłem z~pierwszej ręki
o~życiu codziennym Ry\=okana jest \emph{Ry\=okan zenji kiwa} (Niezwykłe
uwagi o~Mistrzu Zen Ry\=okanie), krótki dokument stworzony około 1845
lub 1846 przez Kera Yoshishige (1810--1859), syna Kera Shukumon
(1765--1819) --- przyjaciela i~wspierającego Ry\=okana. Ry\=okan był
częstym gościem w~domu Kera i~od dzieciństwa Yoshishige był w~bliskim
osobistym kontakcie z~Mistrzem, który uczył go też Japońskiej poezji.
Chociaż miał tylko dwadzieścia jeden lat kiedy Ry\=okan umarł w~1831,
Yoshishige pozostał do niego przywiązany w~swojej pamięci. W~\emph{Kiwa}
zapisał różne uwagi o~życiu Ry\=okana, na podstawie swoich doświadczeń
z~Ry\=okanem oraz historii i~szczegółów, które usłyszał od innych
przyjaciół i~osób związanych z~Ry\=okanem i~anegdotach, które Ry\=okan
sam mu opowiedział. Jak to przyznaje Yoshishige, zbiór jest przypadkowy,
ale to dodaje \emph{Kiwa} prostackiej autentyczności i~większość
Japońskich badaczy uznaje \emph{Kiwa} jako najbardziej wiarygodne
świadectwo prawdziwej drogi życia Ry\=okana. Oryginalny manuskrypt jest
ciągle w~posiadaniu rodziny Kera i~nie był opublikowany do roku 1959.
Numerowanie sekcji wykonano na podstawie Togo Toyoharu Ry\=okan zenshu,
t.~2. str. 522--523. W~oryginale nie ma numeracji.
\endgroup


%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
\begin{uwaga}
	Mistrz był zawsze cichy, a~jego ruchy pełne wdzięku
	i~zrelaksowane.  Zgodnie z~powiedzeniem: ,,Jeśli czyjś umysł
	jest rozległy, to jego obecność będzie pełna wielkości''.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz zawsze kochał pić, chociaż nie widziałem go pijącego aż
	do przesady. Zawsze lubił pić razem z~rolnikami czy drwalami.
	Oni płacili za jego napoje, on za ich: ,,Ten dla ciebie; ten dla
	mnie\ldots'' i~tak dalej, zawsze upewniając się na koniec, czy
	każdy wypił dokładnie taką samą liczbę.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz kochał także palić. Na początku nie miał własnej rurki
	oraz tytoniu, więc zawsze pożyczał od innych. Później uzyskał
	swoje własne.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Kiedy Mistrz szedł w~odwiedziny, niezmiennie zapominał zabrać
	różnego rodzaju swoich osobistych rzeczy. Ktoś zasugerował:
	,,Zrób listę wszystkiego co masz z~sobą i, przed wyjściem, po
	prostu ją przeczytaj''. Mistrz powiedział: ,,Świetny pomysł!''.
	Potem napisał listę swoich własności i~zanim wychodził zawsze ją
	czytał. Taka lista jest wciąż zachowana.

	\begin{quote}
		\it
		Podobna lista o~której mówi się, że Ry\=okan ją samą
		zapomniał, jest przechowywana w~domu jego przyjaciół
		i~patronów Suzukich i~zawiera następujące pozycje:
		podgłówek, ręcznik, chusteczka do nosa, wachlarz,
		monety, piłka, kamienie do gry, słomiany kapelusz,
		getry, rękawiczki, naramienniki, laska, krótka szata,
		różne ubrania, lakier chiński, miska żebracza, torba.
		Lista kończy się notatką: ,,Muszę przeczytać to przed
		wyjściem. Jeśli nie, to będę miał kłopoty!''.
	\end{quote}
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz zawsze mawiał: ,,Nienawidzę zabawiać gości''.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz powiedział: ,,Jeśli odwiedzam czyjś dom i~pytają mnie
	skąd jestem, po prostu im mówię: `To nie twój interes!'\kern.1em''.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Głos Mistrza był czysty i~melodyjny. Kiedy śpiewał s\=utry,
	dźwięk trafiał prosto do ludzkich serc i~niósł naturalnie
	powstałą ufność do tych, którzy słuchali.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz zawsze dołączał do wiejskich dzieci grających w~gry,
	w~piłkę, w~kamienie i~zbierających wschodzące warzywa. Kiedy
	Mistrz doszedł do poczty Jiz\=od\=o dzieci biegły za nim.
	Najpierw krzyczały: ,,Mistrzu Ry\=okan, jeden
	\emph{kan}\footnote{Moneta}!''. Mistrz cofał się, pochylając się
	do tyłu. Potem krzyknęły: ,,Mistrzu Ry\=okan, dwa \emph{kan}!''
	powodując, że Mistrz skręcał się jeszcze bardziej. W~miarę jak
	kontynuowały zwiększając ilość z~dwóch \emph{kan} do trzech
	i~tak dalej, Mistrz skręcał się coraz bardziej i~bardziej,
	dopóki nie tracił równowagi i~upadał. W~tym momencie dzieci
	wybuchały zachwycającym śmiechem.

	Kiedy byłem dzieckiem, naczelnik poczty Tomitori Kurata
	odwiedził nasz dom. Tak się zdarzyło, że Mistrz także tam
	przebywał i~powiedział do niego: ,,Dzieci twojego miasta są
	prawdziwymi małymi urwisami. Nie pozwól im więcej mi tego robić.
	Jestem stary i~staje się to dla mnie okropnie ciężkie''.

	Siedziałem przy nich i~zwróciłem Mistrzowi uwagę: ,,Dlaczego
	bawisz się z~nimi? Dlaczego po prostu nie przestaniesz?''.

	Mistrz odpowiedział: ,,Nie mogę tak po prostu przestać tego co
	robiłem latami''.

	Jest z~tym związana pewna historia. Pewnego roku była aukcja
	niedaleko poczty i~Mistrz przyszedł popatrzeć. Jeden ze
	sprzedawców krzyknął do niego cenę tak głośno, że Mistrza
	odrzuciło ze strachu i~całą drogę powrotną szedł zgięty. Od tej
	pory tamtejsze dzieci męczyły go tą zabawą.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Gdziekolwiek Mistrz poszedł, zawsze dołączał się do grających
	dzieci. Kiedy bawił się z~dziećmi w~pewnej wiosce, Mistrz zawsze
	udawał martwego i~leżał przy drodze. Dzieci przykrywały go trawą
	i~liśćmi i~bawiły się w~pogrzeb, śmiejąc się.

	Pewnego dnia, przyszło silne dziecko i~jak tylko Mistrz zaczął
	udawać martwego, zatkało mu palcami nos. W~końcu Mistrz nie mógł
	już dłużej tego wytrzymać i~nagle ,,wrócił do życia''.

	Wygląda na to, że Mistrz Zen robił to wszystko jako część swojej
	praktyki kontroli oddechu.
\end{uwaga}

\begin{uwaga}
	Mistrz żebrał w~mojej wiosce, Makigahana. Kiedy stał przed bramą
	pierwszego domu, ktoś przyszedł i~powiedział: ,,To miejsce jest
	Hanabei'a'' i~Mistrz odszedł na palcach. Kiedy przyszedł do
	następnych drzwi, stało się to samo -- ktoś powiedział mu ,,To
	jest dom Hanabei'a'' i~Mistrz chyłkiem wycofywał się. I~w ten
	sposób Mistrz minął następnych dziesięć domów, odchodząc
	z~pustymi rękoma.

	Historia, która się z~tym wiąże jest taka, że człowiek zwany
	Hanabei w~pijackiej wściekłości zaatakował raz Mistrza i~imię
	Hanabei powodowało, że Mistrz się trząsł. To doprowadziło do
	tego, że ludzie grali z~nim tą sztuczkę. Wygląda na to, że
	Mistrz nigdy nie myślał, że to podejrzane, że Hanabei ma tak
	dużo domów.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Pewnego razu, w~okresie flancowania nasion ryżu, Mistrz
	przebywał w~naszym domu. Był pewien szalony kapłan o~imieniu
	Chikai, którego ekstremalna arogancja doprowadzała go do obłędu.
	Zawsze deklarował: ,,Założę własną szkołę Buddyzmu, aby wyzwolić
	czujące istoty'' i~porównywał się do wielkich mnichów
	z~przeszłości, jednocześnie ganiąc jak dzieci współczesnych mu
	ludzi. Stąd też wielki szacunek otaczający Mistrza Ry\=okana
	doprowadzał go do wściekłej zazdrości.

	Tego dnia Chikai upił się i~ogłosił, że idzie pomagać w~uprawie
	roli. Wrócił do naszego domu cały ubabrany błotem i~kiedy
	zorientował się, że był tam Mistrz, cała jego długo skrywana
	złość nagle eksplodowała. Baz najmniejszego ostrzeżenia rzucił
	się na niego ze swym ubłoconym pasem. Sam Mistrz, który nie
	zdawał sobie sprawy z~tego, o~co w~tym wszystkim chodzi, nie
	zamierzał nawet uciekać, ale ludzie, którzy z~nim byli, szybko
	ujarzmili kapłana i~wyrzucili go z~domu.

	O zmierzchu, kiedy zaczęło strasznie padać, Mistrz wyszedł
	z~pokoju i~rzucił krótko: ,,Czy ten mnich wziął ze sobą
	parasol?''. Nie skomentował inaczej całego zdarzenia.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Jako dziecko mieszkałem w~rezydencji H\=ot\=o-in w~Sanj\=o,
	gdzie studiowałem kaligrafię. Pewnego razu przybył tam Mistrz.
	Miałem wówczas coś, co popularnie zwano
	\emph{hariko-robashi}\footnote{Japoński odpowiednik
	,,Wańki-wstańki''}.

	Powiedziałem do Mistrza: ,,Namaluj mi obraz Lorda
	Sugawara\footnote{Dworski urzędnik okresu Heian, czczony jako
	patron uczenia się i~kaligrafii}. Jeśli odmówisz, to coś zamieni
	się w~ducha, który przyjdzie do ciebie w~nocy!''. Mistrz
	wyglądał na przestraszonego, kiedy malował mi Lorda Sugawara
	wraz z~podpisem i~dedykacją. Mam ten obrazek w~domu po dziś
	dzień.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Bywało, że kiedy proszono Mistrza o~małą próbkę jego kaligrafii,
	on odpowiadał: ,,Jak tylko trochę poćwiczę, zaraz coś dla ciebie
	narysuję''. Kiedy indziej kaligrafował w~natchnieniu jedną
	kartkę papieru za drugą. Nigdy nie narzekał na narzędzia. Swoje
	wiersze mógł pisać z~pamięci i~właśnie dlatego czasem brakowało
	w~nich jakiejś litery lub były trochę zmienione jakieś słowa,
	stąd nie mają one też swojej ostatecznej wersji.
\end{uwaga}

\begin{uwaga}
	Mistrz kochał kaligrafię stylu trawy\footnote{Pochylony, często
	bardzo abstrakcyjny styl kaligrafii} i~uważa się, że studiował
	\emph{Tzu-hsü-t'ieh} Huai-su i~\emph{Akihagich\=o} Sukemasy.
	W~swojej chacie w~Kugami miał wielkie zasoby pędzli, tuszu
	i~papieru, a~goście, którzy tam byli, widzieli też stosy
	papierowych ścinków, na których ćwiczył. Jednak po przeniesieniu
	do Shimazaki, te zasoby szybko skończyły się i~Mistrz, kiedy
	tylko miał okazję, praktykował kaligrafię w~domach innych ludzi.
	Najpewniej stąd właśnie pochodzi satyryczny komentarz ułożony
	przez Mistrza: ,,Wczoraj w~świątyni, dzisiaj u~lekarza''.


	\newpage
	\begin{quote}
		\it
		Yoshishige natychmiast ucieka się do cytatu japońskiego
		wiersza Ry\=okana:

		\begin{verse}
			Jak źle, nie mieć pędzla ani tuszu\\
			Wczoraj poszedłem do świątyni\\
			Dzisiaj pójdę do lekarza.\\
		\end{verse}
	\end{quote}

	\begin{quote}
		\it
		Inny podobny jego wiersz w~tym samym stylu:
		
		\begin{verse}
			Nawet bez pędzla~--- jaki jestem żałosny!\\
			Tego ranka znów wezmę moje rzeczy\\
			I~zapukam do bram świątyni.
		\end{verse}
	\end{quote}
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Kiedy Mistrz mieszkał w~swojej chacie w~Kugami, trzymał przy
	palenisku mały kocioł wypełniony sosem sojowym. Zawsze kiedy po
	posiłku zostawały mu resztki pokarmu, wrzucał je do tego kotła.
	Mógł jeść tę mieszankę nawet w~czasie lata i~zdarzało się, że
	częstował nią gości. Nikt jednak nie przełamał się do
	skosztowania.

	Mistrz nie przejmował się i~był niepomny na smród. ,,Żyją w~tym
	larwy'' mawiał, ,,ale kiedy nabieram trochę do miski, odpełzają
	na bok. Nie czynisz więc nic złego''.
\end{uwaga}

\begin{uwaga}
	Kiedy mój starszy brat żenił się, Mistrz przybył przynosząc ze
	sobą stare pudełko z~wachlarzem i~wygłosił grzecznościową mowę.
	Mój dziadek spytał się go wtedy: ,,Kto taki nauczył cię tych
	światowych rzeczy?''. Mistrz odpowiedział niewinnie: ,,Żona
	Hokusen'a z~Jiz\=od\=o''.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz uwielbiał grywać w~\emph{go}. Jednak denerwował się,
	kiedy przegrywał. Pewnego razu grał z~niejakim Tomitori, rządcą
	Jiz\=od\=o, wygrywając prawie za każdym razem. Gospodarz udając
	złość powiedział wówczas: ,,Jest to niewybaczalny nietakt, kiedy
	przychodząc do kogoś z~wizytą i~pokonujesz go. Zabraniam ci mnie
	odwiedzać''. Mistrz wyszedł zdruzgotany.

	W drodze powrotnej do domu wstąpił do nas. Sprawiał wrażenie
	bardzo przygnębionego, tak jakby coś leżało mu na sercu. Kiedy
	mój dziadek spytał się Mistrza o~co chodzi, ten odpowiedział:
	,,Pan z~Jiz\=od\=o zbeształ mnie''. ,,To straszne!'', powiedział
	dziadek, ,,pójdę przeprosić go za ciebie''.

	Następnego dnia obaj poszli do domu pana Tonitori. Dziadek
	próbował przepraszać go za brak ogłady Mistrza. Ten natomiast
	cały czas pozostawał na zewnątrz, bojąc się wejść do środka.
	Zdecydował się na to dopiero na wyraźne zaproszenie. Co więcej,
	gra w~Go, natychmiast zaczęła się od nowa!

	To miało miejsce jeszcze przed moimi narodzinami, lecz o~tym
	wszystkim dowiedziałem się od kapłana Kankoku.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Bywało, że Mistrz grywał w~\emph{go} na pieniądze, a~ludzie
	dawali mu wygrać. Kiedy jednak zgromadził już pewną ich ilość,
	nie wiedział co z~nimi zrobić.
	
	Kiedyś powiedział: ,,Ludzie martwią się kiedy mają za mało
	pieniędzy, a~ja martwię się, kiedy mam ich za dużo!''.


	\bigskip
	\begingroup
	\it
	W rodzinnym mieście Ry\=okana Izumazaki przetrwała legenda
	o~pojedynku w~\emph{go} pomiędzy Ry\=okanem a~Sekigawą Mansuke.
	Mansuke był bliskim przyjacielem Ry\=okana, a~ludzie, którzy
	szukali kaligrafii Ry\=okana często korzystali z~Mansuke jako
	pośrednika.

	Pewnego pogodnego jesiennego dnia, kiedy Mansuke zrywał
	persymonie w~ogrodzie za swoim domem, obrócił się i~zobaczył
	stojącego tam Ry\=okana, który patrzył marzycielsko w~górę.
	Kiedy Mansuke zszedł z~drzewa, Ry\=okan powiedział:
	
	\dlg Zagrajmy dziś w~\emph{go}.

	\emph{Go} było ulubioną rozrywką Mansuke i~natychmiast przyniósł
	swoją planszę do gry w~\emph{go}.  Ale najpierw miał pewien
	pomysł:
	
	\dlg Gra tylko w~samo \emph{go} nie jest zabawna. Może
	założymy się o~coś?~--- zaproponował.
	
	\dlg Jeśli przegrasz (robi się zimno) ~--- powiedział Ry\=okan~---
	możesz dać mi ocieplaną szatę.

	\dlg A co jeśli ja wygram?~--- zapytał Mansuke.

	\dlg Nie mam czego Ci dać~---  przyznał Ry\=okan.

	\dlg Może zrobiłbyś parę kaligrafii?~--- zasugerował Mansuke,
	patrząc w~kierunku wysokiego stosu papieru, który umieścił
	na swoim biurku.

	\dlg W porządku~--- zgodził się Ry\=okan, nie mając wyboru.

	Zaczęli grać, ale Mansuke był lepszy od Ry\=okana w~\emph{go}
	i~szybko go pobił. Zaczął wtedy nalegać, aby Ry\=okan zrobił
	kilka kaligrafii. Wówczas Ry\=okan niechętnie wziął wachlarz
	z~biurka i~napisał na nim:

	\begin{verse}
		Zrywając persymonie\\
		Moje jaja czują chłód\\
		Jesiennego wiatru\\
	\end{verse}

	Mansuke przeczytał wiersz i~uśmiechnął się gorzko. Wygrał
	następną rundę, a~Ry\=okan napisał ten sam wiersz raz jeszcze.
	Kiedy powtórzył to trzeci raz, Mansuke nie mógł znieść już tego
	dłużej.

	\dlg Trzy razy ten sam wiersz o~jajach, to za dużo!~---
	zaprotestował.
	
	\dlg No cóż~--- odparł Ry\=okan~--- wygrałeś w~tą samą grę
	\emph{go} trzy razy, no nie? Więc też napisałem ten sam wiersz
	trzy razy.
	\endgroup

\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz nigdy nie okazał przesadnego zadowolenia ani złości. Nie
	widywano go mówiącego w~pośpiechu i~we wszystkich swoich
	czynach, w~sposobie w~jaki jadł czy pił, w~jaki wstawał
	i~siadał, jego ruchy były powolne i~spokojne, jak wioskowego
	głupca!
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Na swoich prywatnych rzeczach, na przykład na bambusowym
	kapeluszu, Mistrz pisał: ,,To moje, naprawdę, to jest moje!''
	W~naszym domu zachowała się kopia Muy\=ush\=u\footnote{,,Gra
	snów'', praca buddyjska obrazująca nietrwałość światowych
	ambicji i~wagę życia duchowego}, którą Mistrz nosił przy sobie
	i~ona również jest podpisana: ,,Naprawdę moja''.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Inoue Kimaro darzył Mistrza wielkim szacunkiem i~często
	odwiedzał jego chatę w~Kugami. Zapytał go kiedyś o~współczesnych
	mu cnotliwych ludzi, a~Mistrz na to opowiedział o~moim ojcu. Od
	tego czasu Kirimaro stał się naszym regularnym gościem.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz często dbał o~chorych, robiąc wszystko co mógł, pomagał
	im jeść, pić, siadać i~kłaść się. Potrafił wykonać masaż
	i~przykładać moksę. Ludzi prosili go: ,,Przyjdź proszę jutro
	i~zrób mi zabieg moksy''. Ale Mistrz nigdy nie dawał obietnic
	mówiąc: ,,Jutro będzie jutro''. Dlaczego tak robił? Czy dlatego,
	że uważał pochopnie rzucane puste obietnice za wyraz braku
	szczerości? Czy może był świadom, że nie można być pewnym jutra?
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz nigdy nikogo nie oczerniał, ale też nie rzucał pustych
	pochwał. Jednakże pewnego razu, kiedy wioskowy rządca wzniósł
	dla siebie wielką rezydencję, słyszano jak Mistrz powiedział:
	,,To właśnie mają na myśli, mówiąc, że jest się zaślepionym
	przez chciwość''.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Pewnego razu, Mistrz przeziębiony, leczył się w~czyimś domu
	w~Na'nokaichi. Kiedy obudził się rano, okazało się, że jego
	łóżko otacza rozkładany parawan. Mistrz powiedział: ,,Jestem
	chory jak nic~--- rozłożyli parawan pokryty kaligrafią
	K\=osaia!''.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Rzeczami, których Mistrz nienawidził, były kaligrafie
	kaligrafów, wiersze poetów i~tematyczne turnieje poezji.
\end{uwaga}

\begin{uwaga}
	Jeśli ktokolwiek obdarowywał Mistrza kaligrafią czy poezją
	i~prosił w~zamian o~jego kaligrafię, Mistrz pisał po prostu,
	jakiś chiński lub japoński wiersz, zupełnie nie przykładając
	wagi do stylu, czy też sposobu, w~jaki kreślić litery. Tak jakby
	był niepomny na obecną w~poezji modę.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Pewnego razu Mistrz uczestniczył w~ceremonii herbaty zwanej
	\textit{koicha}. Właśnie opróżniał do dna czajnik, kiedy
	zorientował się, że naprzeciw niego siedzi inny gość. Wypluł
	więc herbatę, którą miał w~ustach i~poczęstował nią gościa. Ten
	zaś modląc się o~ochronę Buddy, wypił ją jednym tchem.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Przy tej samej okazji Mistrz wydłubał z~nosa smarki i~chcąc nie
	zwrócić niczyjej uwagi, próbował wytrzeć je o~sąsiada po swojej
	prawej stronie. Ten jednak odsunął się ze wstrętem. Mistrz
	spróbował po lewej, lecz i~tam gość wzdrygnął się i~odsunął.
	Zobaczywszy, że jest w~kropce, Mistrz po prostu włożył smarki
	z~powrotem do nosa.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Pewnego razu Mistrz podróżował do oddalonego urzędu pocztowego.
	Kiedy mijał burdel, został zatrzymany przez lamentującą
	prostytutkę, która chwyciła go za rękaw. Mistrz nie mógł
	zrozumieć o~co jej chodziło. Okazało się, że już jako dziecko
	została sprzedana i~wywieziona daleko, tak że praktycznie nie
	znała swoich rodziców i~zawsze myślała o~nich tęsknie.
	Poprzedniej nocy jej ojciec przyszedł do niej we śnie, a~widząc
	Mistrza pomyliła go z~nim. Pamiętam, że Mistrz opowiadał tę
	historię osobiście, a~ja ponieważ byłem za młody, nie rozumiałem
	wszystkich szczegółów. Później słyszałem o~tym z~jeszcze innych
	ust.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz zatrzymał się na odpoczynek na szczycie wzgórza. Później
	nie zdając sobie z~tego sprawy, zszedł z~niego tą samą drogą
	i~nieświadomy swej omyłki zaczął żebrać w~pobliskiej chacie.
	Ktoś, kto go rozpoznał powiedział: ,,Zaraz, przecież on był tu
	dopiero przed chwilą!''. Mistrz wziął nogi za pas i~uciekł do
	domu.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz zatrzymał się na noc w~Yoiwe w~domu Yamady. Był tam
	parawan ozdobiony malunkiem zwierzęcia, za którym Mistrz
	szczególnie przepadał. Kiedyś widząc, że jest sam, zbliżył się
	do malunku, udając pozę zwierzęcia. Pani  domu weszła
	niepostrzeżenie i~obserwowała go. Kiedy ją zobaczył, zapytał:

	\dlg Czy wiesz,co ja robię?
	\dlg Mistrz naśladuje zwierzę z~obrazu~--- odpowiedziała.
	\dlg Jesteś bystra!~--- zawołał zdumiony. Ale nie mów
	o~tym nikomu. Nie chcę zmartwić służby!~--- dodał.
\end{uwaga}


\newpage
\begin{uwaga}
	W~środku lata było w~lokalnym zwyczaju, że w~nocy wszyscy mogli
	się bawić. Było to ten rodzaj szaleństwa, który Mistrz
	uwielbiał. Owinął sobie głowę ręcznikiem i, udając kobietę,
	wmieszał się w~tańczący tłum. Jeden z~mężczyzn rozpoznał go,
	stanął obok niego i~powiedział: ,,Jaka atrakcyjna kobieta!
	Chciałbym wiedzieć, czyją jest córką''.

	Gdy Mistrz to usłyszał, przeszedł go dreszcz zadowolenia.
	Później chełpił się tym, mówiąc: ,,Ktoś zobaczył mnie i~chciał
	wiedzieć, czyją jestem córką!''.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Gdy poszedłem odwiedzić Mistrza w~jego chacie w~Shimazaki,
	właśnie mierzył szerokość otworu swojego żelaznego czajniczka
	kawałkiem słomki. Po chwili wyszedł. Wrócił, niosąc butelkę
	sake, którą włożył potem do czajniczka i~podgrzał go. Mistrz
	pomyślał, że o~ile butelka byłaby niewłaściwych rozmiarów, aby
	można było umieścić ją wewnątrz, to on nie byłby w~stanie
	podgrzać sake.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Spytałem Mistrza:

	\dlg Żeby dowiedzieć się czegoś o~poezji, jaką książkę
	powinienem przeczytać?

	\dlg Powinieneś poznać \emph{Man'y\=osh\=u}~--- rzekł.

	\dlg Nie rozumiem \emph{Man'y\=osh\=u}~--- odpowiedziałem.
	Na to rzekł:

	\dlg Trzymaj się zatem tego, co \emph{możesz} pojąć.

	Przy innej okazji rzekł: ,,\emph{Kokinsh\=u} jest jeszcze do
	przyjęcia, ale czytanie poezji, która powstała później, nie ma
	żadnej wartości''.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz wiele czasu spędził studiując japońską fonetykę,
	zgłębiając gruntownie jej istotę. W~naszej prowincji prace
	Motooriego i~Mabuchiego nie były znane, dlatego był on na tym
	polu prawdziwym pionierem. Gdy byłem młody, zapytałem Mistrza
	o~to, a~on pokazał mi podstawy deklinacji. Zwykle dawał pierwszą
	deklinację, a~jeśli student nie był w~stanie podejść do reszty,
	pozostawiał go. Tylko ten, kto opanował podstawy gramatyki, mógł
	zostać jego uczniem. Żałuję, że byłem zbyt młody, żeby pojąć
	sens pouczeń Mistrza! Dopiero teraz wiem, co straciłem.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz powiedział: ,,Całą zimę spędziłem w~mojej chacie,
	studiując fonetykę po to, by poznać jej prawdziwą istotę''.
\end{uwaga}


\newpage
\begin{uwaga}
	Gdy Mistrz był w~swoje chacie na Górze Kugami, w~jego szopie
	zaczęły kiełkować pędy bambusa. Wtedy, żeby kiełki mogły rosnąć
	bez przeszkód, postanowił wypalić dziurę w~dachu, używając do
	tego świeczki. Niestety\ldots\ spłonęła również szopa.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Kiedy Mistrz dźwigał na plecach drzewo na opał, przewiązał linę
	mocującą pod kroczem.\footnote{W dawnej Japonii ludzie na wsi
	nosili drewno na opał, przywiązując je do pleców liną, którą
	potem zaplatali pod ramionami, tak, żeby ręce były wolne.
	Ry\=okan zawiązał linę pomiędzy nogami, co utrudniało mu ruchy
	i~spowodowało, że jego zejście z~góry musiało wyglądać
	komicznie.}
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Słysząc, jak ludzie mówią: ,,To takie zabawne, znaleźć
	pieniądze!'', Mistrz postanowił to sprawdzić. Rozrzucił trochę
	swoich monet i~próbował je zbierać. Ale nie sprawiało mu to
	przyjemności. ,,Oni chyba mnie zwodzą''~--- myślał. Rzucał
	pieniędzmi jeszcze kilka razy, aż w~końcu część z~nich gdzieś
	się zapodziała. Szukał i~szukał. Gdy po długim czasie odnalazł
	je, przeżył chwilę radości. ,,Oni wcale mnie nie oszukali!''~---
	wykrzyknął.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	W~lokalnym dialekcie, gdy plantacje ryżu dojrzeją do zbiorów,
	ludzie nazywają to \emph{,,bonaru''}, co znaczy ,,krzyczeć''.
	Słysząc o~tym, Mistrz chciał usłyszeć ten ,,wrzask pól
	ryżowych'' i~całą noc spędził przemierzając zagony uprawne.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	W~wielu gospodarstwach po jesiennych zbiorach wieśniacy pakują
	niełuskany ryż w~słomiane tobołki, które później  przyczepiają
	do krokwi. Ryż powoli fermentuje wewnątrz słomy, wydzielając
	ciepło. Mistrz, widząc to, wrócił do swojej chaty i~zamocował
	pusty słomiany worek na swojej krokwi.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	W~letnie wieczory stajenni wiążą ze sobą słomiane tobołki, które
	następnie przymocowują sznurem do krokwi, a~te zwisają
	swobodnie. Gdy moskity zaczynają kąsać konie, te ocierają się
	o~worki i~ w~ten sposób odganiają owady. Widząc słomiane worki,
	Mistrz był ciekawy, do czego one służą. Powiedziano mu, że służą
	do odpędzania moskitów. Mistrz wrócił pospiesznie do swojej
	chaty i~zawiesił jeden tobołek dla siebie.
\end{uwaga}


\newpage
\begin{uwaga}
	Mistrza złapała ulewa, przed którą schronił się za kamienną
	figurą Jiz\=o, wyposażoną w~słomiany kapelusz. Pewien
	przechodzień zobaczył go i~poznał. Użyczył mu gościny w~swoim
	domu i~poprosił o~próbkę kaligrafii. Mistrz sporządził dla niego
	dużym pismem dwanaście kopii ,,Piosenki
	alfabetu''\footnote{Inspirowany przez buddyzm wiersz, używany
	do nauki dzieci japońskich sylab. Sprytny wieśniak chciał
	uzyskać korzyść z~kłopotu Ry\=okana.}.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Niejaki Manz\=o, właściciel cukierni w~Niigata, był wielkim
	admiratorem kaligrafii Mistrza. Chciał, aby ten narysował mu
	wzór pisma na szyld jego sklepu. Manzo biegł za nim, niosąc
	papier i~pędzel; dogonił Mistrza niedaleko stacji pocztowej
	Jiz\=od\=o. Tak bardzo go prosił, że ten  w~końcu się zgodził.
	Później powiedział do siebie: ,,Katastrofa! Wpadłem jak
	śliwka w~kompot!''.

	Tego roku byłem w~Niigata i~widziałem szyld cukierni, który
	ciągle wisi nad sklepem. Pod wpływem wspomnień z~tamtego okresu
	zamyśliłem się i~przyłapałem się na samotnym wędrowaniu
	z~miejsca na miejsce.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Pewien złodziej, który włamał się do chaty Mistrza, nie znalazł
	nic, co mogłoby być godne łupu. Postanowił ukraść matę, na
	której spał Mistrz. Chciał ją tak wysunąć, aby go nie obudzić.
	Mistrz, udając, że śpi, przewrócił się na bok i~zsunął się na
	podłogę, pozwalając złodziejowi wyciągnąć matę i~oddalić się.
\end{uwaga}

\begin{uwaga}
	Pewien doktor z~Sh\=otei spytał Mistrza:

	\dlg Chcę być bogaty. Jak mógłbym zdobyć więcej pieniędzy?

	Ten odrzekł:

	\dlg Bądź dobrym doktorem i~nie bądź skąpy.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Przy innej okazji, kiedy ktoś zadał to samo pytanie, Mistrz
	odpowiedział: ,,Jeśli pożyczasz od kogoś pieniądze, pamiętaj,
	żeby oddać je na czas''.
\end{uwaga}


\newpage
\begin{uwaga}
	Mistrz spędził w~naszym domu kilka dni. Między domownikami
	panowała niezwykła harmonia, atmosfera pokoju wypełniała dom
	przez te kilka dni. W~czasie jednego z~wieczorów spędzanych na
	rozmowie z~nim poczuliśmy, że nasze serca zostały oczyszczone.
	Mistrz nigdy nie rozwodził się nad pismami, ani nad klasyką
	literatury, ani też nad znaczeniem etyki. W~rozmowach nigdy nie
	odwoływał się do poezji czy moralnych pouczeń. Jego sposób bycia
	miał w~sobie coś bezpośredniego i~uspokajającego. Była to
	wrodzona dobroć, która w~naturalny sposób prowadziła innych.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Pewnego razu Mistrz spędził noc w~domu rodziny należącej do
	szkoły Nichiren. Kiedy zaczął recytować sutrę, jeden
	z~domowników chwycił go za rękaw i~kazał mu przestać. Mistrz
	śmiał się, kiedy mi o~tym opowiadał.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Życie codzienne Mistrza jest opisane w~jego wierszach, dlatego
	nie zamierzam tego powtarzać, wyłączając pewne wyjątkowo
	interesujące zdarzenia.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	W~całym życiu Mistrza nie było nic, co można by rozważać
	w~kategoriach niezwykłości  czy cudu, poza pewnym wydarzeniem.
	Kilka dni po śmierci Mistrza, kiedy leżał już w~trumnie,
	przybyła mniszka. Błagała, by pozwolono jej po raz ostatni
	popatrzeć na niego. Trudno było znieść jej dojmujacy smutek
	i~błagalne prośby, więc ostatecznie zgodzono się otworzyć
	trumnę. Zdumiało nas to, co zobaczyliśmy. Mistrz leżał
	wyprostowany, w~jego wyglądzie było dostojeństwo i~godność,
	zupełnie jak wtedy, gdy był wśród nas.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz emanował dziwną energią. Był wysoki i~szczupły, miał
	wydatny nos, oczy pełne blasku, ciepłe i~łagodne. Z~usposobienia
	surowy, lecz sprawiedliwy. Nie było w~nim śladu
	świętoszkowatości. Niezwykłość jego osoby wykracza poza moje
	własne o~nim wyobrażenie. Teraz, gdy zastanawiam się nad jego
	charakterem, nie znajduję nikogo, z~kim mógłbym go porównać. Jak
	powiedział Kameda B\=osai: ,,Jemu podobnego nie było od czasu
	kapłana Kisena''.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz wynajmował niegdyś mieszkanie w~Kansh\=oji, w~naszej
	wiosce. Byłem jednak wtedy zbyt młody, aby go poznać.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Był pewien poeta piszący haiku o~nazwisku Haj\=o, który narzekał
	na jakość swojej  kaligrafii. Mistrz spróbował to zmienić
	i~rzekł do niego: ,,Nie ulegaj zawiści o~innych. Twoje własne
	pismo udoskonali się w~sposób naturalny''. Od tego czasu Haj\=o
	zauważył, że pisanie przychodzi mu łatwiej. Opowiedział mi o~tym
	jego uczeń Jakusui.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Mistrz wiele podróżował zanim osiadł się w~Gog\=o-an na Górze
	Kugami, a~później w~tej samej wiosce zamieszkał w~chacie
	niedaleko świątyni Otogo. Będąc już podeszłym wieku, aby uwolnić
	się ciężaru zbierania drewna na opał i~dźwigania wody, przeniósł
	się do Shimazaki, gdzie zamieszkał w~chacie za domem rodziny
	Notoya.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	W~Tosa pewien podróżny z~Edo nazywający się Banj\=o dzielił
	z~Mistrzem mieszkanie przez jedną noc. Znaczenie tego spotkania
	opisał w~swoich utworach.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	To, co tutaj zapisuję, nie stanowi chronologicznego porządku.
	Piszę to w~takiej kolejności, w~jakiej pojawiło się w~moim
	umyśle.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Nie znam przyczyn, dla których Mistrz pierwotnie został mnichem.
	Muszę o~to spytać kapłana Hench\=o.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Opowieść o~złodzieju bambusowych pędów; esej o~wskazaniach;
	dyskusje na temat waka i~kanshi; Kengi i~jego składany parawan;
	historia sprawy Mistrza Bundai; poetycka wymiana z~B\=osai;
	opowieść o~Suibara Kakusho.
\end{uwaga}


\begin{uwaga}
	Pewnego dnia Mistrz zbierał chryzantemy z~ogrodu niedaleko
	stacji Yamada. Właściciel ogrodu, który to obserwował, oskarżył
	go o~kradzież. Ale zaproponował, że jeśli Mistrz narysuje dla
	niego obraz wraz z~inskrypcją, puści go wolno. Wtedy Mistrz
	wziął pędzel i~napisał: ,,Obraz mnicha Ry\=okana uciekającego
	z~kwiatami o~poranku. W~nadziei, że zostanie  przechowany dla
	przyszłych pokoleń\ldots''.
\end{uwaga}


\newpage
\begin{uwaga}
	Ten wiersz został podarowany Mistrzowi Ry\=okanowi przez jego
	Mistrza i~należał do jego ulubionych:

	\medskip
	\textit{Dla Mistrza Ry\=okana-pustelnika}

	\begin{verse}
		Ry\=okan! Jak to dobrze być jak głupiec\hfill\null\linebreak
			wówczas Droga staje się wielka nie do ogarnięcia\\
		Wolno i~swobodnie, pozwalając rzeczom płynąć swoim biegiem ---\hfill\null\linebreak
			kto może to pojąć?\\
		Dlatego powierzam ci ten kij z~dzikiej wisterii\\
		Za każdy razem, kiedy oprzesz go o~ścianę\\
		Niech przyniesie ci spokój popołudniowej drzemki
	\end{verse}
\end{uwaga}

\end{document}
