\documentclass[a4paper,12pt]{article}
\usepackage{polski}
\usepackage{indentfirst}
\usepackage[latin2]{inputenc}
\usepackage[colorlinks,urlcolor=blue,linkcolor=black]{hyperref}
\usepackage{anysize}
\marginsize{2.5cm}{2.5cm}{3cm}{3cm}

\clubpenalty	10000
\widowpenalty	10000
\brokenpenalty	10000
\sloppy

\hypersetup{
	pdftitle={Wywiad z~Kosho Uchiyama-roshim},
	pdfauthor={tłumaczenie z~ang. Daitsu Tom Wright},
	pdfcreator={mahajana.net},
}

\let\_=\dywiz

\begin{document}

\begin{center}
	{\Huge Wywiad z~Kosho Uchiyama-roshim\par}
	\addvspace{3\baselineskip}
	Skład wykonano w~programie \LaTeXe\\
	Tekst jest dostępny pod adresem \href{http://mahajana.net}{mahajana.net}
\end{center}
\addvspace{3\baselineskip}

\begin{quote}
	Poniższy wywiad z~Rosim Kosho Uchiyamą ukazał się 18~sierpnia
	1994~roku w~numerze Sarai, modnego japońskiego czasopisma. Został
	przetłumaczony na język angielski przez Daitsu Toma Wrighta.
\end{quote}

\bigskip
\noindent\hrulefill
\bigskip

\newcommand{\question}[1]{\par\medskip S: \textit{#1}\smallskip\nopagebreak}

Sarai: \textit{Nie ma pan tutaj telefonu, prawda?}\smallskip

Rosi Uchiyama: Rzeczywiście. Dlatego miał pan takie trudności
w~skontaktowaniu się ze mną.


\question{Czy nie jest to dla pana dość uciążliwe?}

RU: O~nie, wcale nie. Przeprowadziłem się tu z~Uji w~roku~1978, ale przedtem
mieszkałem przez prawie czterdzieści lat bez prądu, gazu, a~nawet bieżącej
wody! Od dawna byłem więc przyzwyczajony do tego, co większość ludzi
nazwałaby ,,niewygodą''.  Obserwując dzisiejsze [japońskie] społeczeństwo,
nasycone do granic możliwości telefonami, telewizorami i~gazetami~--- czyli
wszelkiego rodzaju mediami~--- oraz ludzi, którzy miotają się wkoło, chcąc
tego, tamtego i~jeszcze czegoś, trudno oprzeć się wrażeniu, że ludzka
chciwość nie ma granic. Przypomina mi to o~przypadku Ogaki.

\question{Ogaki?}

RU: Tak. Mieszkałem w~Ogaki [w prefekturze Gifu] przez dwa lata~--- od roku
1976~do chwili przeprowadzenia się tutaj. Ogaki słynie
z~kuzumochi\footnote
	{Kuzumochi~--- przypominające pudding ciasto, zrobione z~mąki
	maranty.}.
Aby otrzymać dobre kuzumochi, trzeba użyć czystej wody, a~Ogaki znane było
ze źródeł wody pierwszorzędnej jakości. Jakość tamtejszej wody gruntowej
była tak znakomita, że ojcowie miasta postanowili wybudować tam fabrykę. Jak
pan myśli, jaki był tego rezultat? Fabryka zużywała tyle wody, że jej zasoby
wyczerpały się! Dążąc do zysku, wykazali się taką chciwością, że zniszczyli
swoje zasoby naturalne, kurę znoszącą złote jajka. Nadmiernym pragnieniom
nie można pozwolić wymknąć się spod kontroli.

\question{No cóż, rozumiem logikę pana wywodu, ale\ldots}

RU: Nie, obecnie wielu ludzi nie rozumie nawet tego.  Pojmują swoje życie
tylko w~kategoriach porównywania się z~innymi na płaszczyźnie społecznej
i~po prostu popisują się. Wpadają w~pułapkę polegającą na życiu ponad stan,
na zaciąganiu pożyczek przewyższających zarobki. Wpadają w~niewolę swoich
okoliczności życiowych i~nie przychodzi im do głowy spojrzeć uważnie na
ogólny kierunek, w~jakim zmierza ich życie. Jest to nic innego, jak wystawny
styl życia, ale samo życie jest zubożone.

Jeśli chodzi o~mnie, to bez wątpienia mój styl życia naznaczony jest
ubóstwem, ale moje życie zawsze było bogate.  Przyjąłem święcenia kapłańskie
w~roku~1941, w~wieku~29~lat. Przez większość swojego późniejszego życia
wędrowałem z~miejsca na miejsce, żyjąc z~takuhatsu [jałmużny mnisiej]
i~uprawiając zazen.  W~ciągu tego okresu tylko przez~10~lat byłem opatem
Antaiji w~Kioto, ale poza tym stosowałem dietę złożoną z~brązowego ryżu
i~yakimiso\footnote{Yakimiso~--- przetwory jedzone z~ryżem.}.

Przypuszczam, że większość ludzi w~naszym społeczeństwie uznałaby mój poziom
życia za ledwo przekraczający minimum życiowe, choć ja sam nigdy się tym nie
przejmowałem ani nie uważałem za konieczne podlizywać się innym w~nadziei na
jakieś korzyści.

\question{Odżywiał się pan tylko brązowym ryżem i~yakimiso?!}

RU: Nadal tak żyję. Moje jedyne codzienne ćwiczenia fizyczne polegają na
dwugodzinnym spacerze wzdłuż brzegu rzeki Uji i~to mi w~zupełności
wystarcza. Nieustanne myślenie o~tym, co to znaczy być żywym i~co to znaczy
umierać, rozmyślania nad tymi nie mającymi rozwiązania kwestiami, tymi
odwiecznymi problemami~--- cóż może być bardziej fascynującego?
Zastanawiałem się nad tymi sprawami i~kontemplowałem je od kiedy byłem
gimnazjalistą i~nadal nie czuję się nimi znudzony!

\question{A więc po skończeniu gimnazjum poszedł pan za swym powołaniem
i~został kapłanem?}

RU: No, nie całkiem. Do gimnazjum chodziłem podczas wczesnego okresu Showa
(połowa lat~1920). Czasy te cechowały się tym, iż niemal ślepe uwielbienie
Ameryki i~Europy, które panowało podczas ery Meiji (1867---1912), zaczęło
tracić na sile, ustępując wzrostowi zainteresowania myślą Wschodu. To
właśnie w~takich czasach przyszło mi do głowy, że prawdziwa ścieżka, którą
mogłaby kroczyć ludzkość, ujawni się na styku myśli Zachodu i~Wschodu.
Najpierw więc wstąpiłem na Uniwersytet Waseda, podejmując studia nad
filozofią Zachodu. Następnie studiowałem chrześcijaństwo w~seminarium
katolickim w~Miyazaki, ucząc tam jednocześnie matematyki. Potem przyszedł
buddyzm. A~więc przez niemal 70~lat kontynuowałem swoje dociekania dotyczące
życia i~śmierci. A~właściwie może lepiej pan sam zacząłby myśleć o~śmierci?

\question{No\ldots\ eee\ldots\ w~zasadzie to wystarczająco dużo czasu
zajmują mi usiłowania, aby jakoś żyć z~dnia na dzień.}

RU: Ach, to na nic. Choć z~drugiej strony, przypuszczam, że cechuje to
większość ludzi. Nie dalej jak wczoraj pewien mój znajomy, który niedawno
przeszedł na emeryturę, powiedział mi, że codziennie jest okropnie zajęty
planowaniem, wyjazdami na wycieczki i~grą w~krokieta. Kiedy mu powiedziałem,
że powinien zastanowić się nad własną śmiercią, ze zdumienia opadła mu
szczęka.

Ale wie pan, kiedy dochodzi się do pięćdziesiątki, a~nawet czterdziestki,
powinno się naprawdę myśleć nie tyle o~emeryturze i~starości, ale o~fakcie,
że kiedyś się umrze.

\question{Chodzi panu o~to, że myślenie zawczasu o~zajmowaniu się na starość
wieloma hobby może nie być aż tak ważne???}

RU: Mogę powiedzieć tylko tyle, że moim zdaniem życie wszystkich tych ludzi
powyżej sześćdziesiątki, wyjeżdżających za granicę na wycieczki
,,gastronomiczne'' i~w celu wydania jak najwięcej pieniędzy na zakupy,
przebiega pod dyktando ich pożądań, które wymykają się spod kontroli.

Jeśli chodzi o~większość ludzi z~obecnego pokolenia, będącego u~szczytu
swych możliwości produkcyjnych, zdają się oni myśleć tylko o~zarabianiu
pieniędzy i~wydawaniu ich. To tylko inny rodzaj starości. Mamy więc całe to
pokolenie ludzi, nie panujących nad swymi pożądaniami, którzy wychowują
dzieci. Jak tacy ludzie mogą spodziewać się, że wychowają dzieci, które będą
cokolwiek warte?\ldots\ Wkraczamy chyba w~epokę masowej produkcji starości!

\question{Uważa pan więc, że oszczędzanie i~hobby na starość mogą nie być aż
tak ważne???}

RU: [Kręcąc głową] Ściśle rzecz biorąc, dopóki jest się w~stanie podróżować
bez przeszkód, podeszły wiek jeszcze się nie zaczął. Ludzie na ogół
utożsamiają emeryturę ze starością, ale ciało każdego człowieka starzeje się
w~odmiennym tempie. Nie należy arbitralnie zakładać, że ludzie są starzy
tylko dlatego, że osiągnęli jakiś wiek.

Patrząc na to szerzej, można by podzielić starość na trzy etapy. Etap numer
jeden trwa dopóty, dopóki jesteśmy jeszcze w~stanie wyjść z~domu i~zagrać
w~krokieta. Jeśli ma się na tyle szczęścia, aby umrzeć na tym etapie, to nie
ma żadnego problemu.  Niestety pojawiają się kłopoty, ponieważ ludzie
zazwyczaj nie umierają w~takich sprzyjających okolicznościach.

\question{Jakie są więc następne etapy?}

RU: Nie będąc już w~stanie podróżować ani grać w~krokieta, wkraczamy w~etap
drugi. Zaczyna się wtedy tracić siły, ale nie na tyle, aby nie móc raz czy
dwa razy w~miesiącu spotykać się z~innymi siwowłosymi znajomymi.
,,Słyszałem, że w~zeszłym tygodniu Jiro się skończył, ale my ciągnijmy
dalej''~--- tak jedni przekonują drugich, aby się nie poddawać.

Na trzecim etapie zaczyna brakować sił nawet na wychodzenie z~domu. Dotyczy
to nie tylko nas. Wszyscy nasi srebrnowłosi przyjaciele, jeden po drugim,
zaczynają też wkraczać w~ten etap, więc nie mogą się już nawet wzajemnie
odwiedzać. Kiedy dojdzie do tego, zaczyna się wkradać samotność. A~stres,
który narasta w~wyniku samotności i~beznadziei, zapoczątkowuje prawdziwą
starość.  W~moim wieku zaczyna się stopniowo zwracać uwagę na różne sprawy.

\question{W tym roku kończy pan 82~lata, prawda?}

RU: W~zeszłym roku pogoda była dość kiepska i~częściowo z~tego powodu aż do
zeszłej jesieni spędziłem większość czasu spędziłem w~łóżku. W~dużej mierze
tak jest i~teraz, a~poza tym tracę słuch i~wzrok też mam już nienajlepszy.
Uświadomiłem sobie więc, że na starość z~człowiekiem właśnie tak się dzieje.
Innymi słowy, sprawy społeczne stają się nagle dość odległe.  Tracimy
zdolność widzenia i~słyszenia "społeczeństwa". Ujmując to metaforycznie,
gdybym miał porównać swój obecny stan do samolotu, to mógłbym powiedzieć, że
coraz trudniej jest mi latać polegając na zmyśle wzroku.

Dlatego właśnie zanim znajdziemy się w~takim stanie, powinniśmy przygotować
mapę oraz busolę.

\question{Czy sugeruje pan, że religia powinna być naszą
,,busolą''?}

RU: No cóż, mówiąc o~religii, z~pewnością nie sugeruję, aby przyłączyć się
do którejś z~licznych sekt religijnych, co ostatnio jest tak modne.

Czy chodzi o~buddyzm, czy o~chrześcijaństwo, ich podstawy nie różnią się od
siebie. Gdyby położyć je na sobie, jak dwie płyty laminowane, pojawiłyby się
obszary, na których zachodzą na siebie. To właśnie te obszary stanowią
prawdziwą naukę religijną.  To właśnie te obszary zajmują się istotą życia
lub strukturą ludzkiego życia.

Są ludzie, którzy szukają w~religii zdrowia lub bogactw materialnych, ale te
sprawy należą do sfery techniki medycznej i~polityki. Nie mają nic wspólnego
z~religią.

\question{Czym więc jest dla pana ,,prawdziwa'' religia?}

RU: Wiedzą, co to znaczy być istotą ludzką. Można to tak naprawdę ująć
w~trzech punktach. Po pierwsze, istoty ludzkie z~całych sił starają się
o~to, aby pozostać przy życiu, obdarzone są bowiem instynktem
samozachowawczym. Drugi punkt to nieunikniona sprzeczność, że w~którymś
momencie umrzemy. I~po trzecie, homo sapiens jest zwierzęciem, które boi się
śmierci.  Innymi słowy, ludzie~--- pomimo pełnej świadomości, że muszą
umrzeć~--- strasznie boją się umierania, a~co za tym idzie, wysilają swój
instynkt przetrwania do ostatnich granic. Taka jest prawdziwa kondycja
ludzkości. Najwyraźniej to właśnie stanowi wspólny grunt chrześcijaństwa
i~buddyzmu.

Cóż więc powinniśmy zrobić? Fundament buddyzmu można ująć w~następujących
słowach: ,,Fundamentem Prawdziwej Jaźni jest sama Jaźń'', natomiast
w~chrześcijaństwie to samo wyrażone jest w~słowach ,,Królestwo Boże jest
w~tobie''. W~obu przypadkach daje nam się dobitnie do zrozumienia, że
kwestia shoiji~--- życia/śmierci jest sprawą Jaźni.

\question{Czy chodzi więc panu o~to, że powinniśmy dążyć do jakiegoś
urzeczywistnienia satori na temat śmierci?}

RU: Ależ nie, skąd. Proszę pana, siedzę w~zazen przez ponad 50~lat, ale
gdyby wdarł się tu jakiś rabuś, stawiałbym mu opór ze wszystkich sił. To
ludzki instynkt. Każdy człowiek tym dysponuje. Przeważnie cała ta gadanina
o~upolowaniu jakiegoś wielkiego satori to nic innego jak wielkie kłamstwo.
Trzeba po prostu siedzieć w~zazen i~przekonać się samemu. To przypomina
trochę oglądanie telewizji~--- w~naszej głowie pojawia się jedna
niepowiązana myśl po drugiej, aż wkrótce zaczynamy być senni. To jest zazen.

\question{A więc to jest jedyny cel uprawiania zazen?}

RU: Ha, to dobre pytanie. Można by powiedzieć, że wiąże się to z~naszym
stosunkiem do zysku i~straty. Gdy siedzimy w~zazen, towarzyszy nam
przeświadczenie, że robiąc to, coś osiągniemy. Rezygnowanie z~tej idei to
właśnie zazen. Określa się to też mianem sikantadza~--- samym siedzeniem. To
właśnie jest niezbędne. W~pewnym sensie można by to przyrównać do wirującego
bąka.

\question{Bąka??}

RU: Tak. Lubię puszczać w~ruch bąki, które zrobiłem z~papieru w~origami.
Jeśli złożę papier dokładnie tak, jak trzeba, bąk będzie wirował naprawdę
dość długo. Im lepiej bąk się kręci, tym lepiej utrzymuje pion. Zgodnie ze
znanym powiedzeniem jest to jak ruch bezruchu albo bezruch ruchu. Najlepiej
kręci się bąk, który wydaje się po prostu stać nieruchomo. Wystarczy tylko
zakręcić nim bez żadnych zbędnych rzeczy w~umyśle. Zazen jest takie samo.
Wystarczy tylko zostawić wszystko zazen. Oto jeden z~nich. Niech pan
spróbuje.

\question{[Kręcąc bąkiem] Jak to możliwe, żeby papierowy bąk tak dobrze
wirował!?}

RU: Widzi pan! Kręcił się przez ponad 30~sekund.  Ostatnio składam prawie
wyłącznie bąki, choć ponad dziesięć lat temu robiłem z~papieru wszystko~---
kwiaty, ludzi, ptaki, tygrysy, konie~--- złożyłem całe zoo! Składałem nawet
domy i~małe rodzinne ołtarze Buddy.

\question{Składał pan też figury Buddy, prawda?}

RU: Och, ma pan na myśli to? To nie było trudne.  Jeśli przestrzega się
zasad składania papieru, każdy może tworzyć nowe kształty. Zawsze
zastanawiało mnie, dlaczego ludzie sami nie próbują tworzyć nowych figur.

Mój ojciec, Mitsuhiro Uchiyama, był mistrzem origami i~stworzył ,,kamon
ori'', wzór kwiatowy złożony z~[różnokolorowych] warstw origami. Ale bez
względu na to, czy jest to ,,kamon ori'', czy tradycyjne żurawie origami,
które wszyscy znają, ktoś musiał kiedyś po raz pierwszy wpaść na taki
pomysł, prawda? Uznałem więc, że nie ma żadnego powodu, dla którego ja też
nie mógłbym tego zrobić. Pracowałem nad tym, jak składać papier w~taki czy
inny sposób od początku gimnazjum. Samodzielne tworzenie nowych figur to
prawdziwa przyjemność.

\question{Czy jest jakiś punkt styczny pomiędzy religią a~origami?}

RU: Bez wątpienia. Aby stworzyć z~czterokątnego kawałka papieru jakiś
trójwymiarowy kształt, trzeba mieć zmysł matematyczny, a~także zdolność
[właściwego] porządkowania rzeczy.  Na przykład jeśli składając kwiat, nie
potrafimy wyobrazić sobie kolejności składania, nie będziemy w~stanie go
złożyć. Podobnie jest z~religią~--- ponieważ dotyczy ona wyjaśniania
struktury ludzkiego życia, objaśnienie to musi być z~zasady logiczne. Bez
żadnego zmysłu matematycznego jak można zrozumieć teologię? Nie da się.
Weźmy na przykład Pitagorasa. Był on zarówno człowiekiem religijnym, czy
duchowym, jak i~genialnym matematykiem i~filozofem.

\question{Powróćmy więc do związku pomiędzy bąkami a~zazen.}

RU: Japoński koma, czyli bąk, jest dokładnie taki, jak opisujące go znaki
--- ,,ma'', drugi znak, oznacza przyjemność lub radość, natomiast ,,ko'',
pierwszy znak, oznacza samodzielnie.  Innymi słowy, chodzi o~czerpanie
przyjemności lub radości samodzielnie. Zazen jest takie samo. Wszystko, co
jest do zrobienia, to robić to samodzielnie. Gdy siedzimy samodzielnie,
pojawiają się przed nami [w naszej głowie] różne pragnienia i~żądze, których
przedtem w~ogóle nie zauważaliśmy. Pytał pan wcześniej, czym jest zazen:
jest to nic innego, jak ,,prawdziwa forma Jaźni'' [o której mowa
w~Shobogenzo Zuimonki]. Tylu ludzi całkowicie straciło dziś z~oczu swoją
prawdziwą tożsamość.  Dlatego mówię, aby dobrze przyjrzeć się swej własnej
prawdziwej formie. Zanurzyć się w~głębiny swego życia można tylko
samodzielnie.

\question{Czy sugeruje pan więc, że jeśli ludzie nie będą uprawiać zazen, to
nigdy nie zrozumieją sensu swego życia?}

RU: Ujmę to w~sposób następujący. Jeśli o~mnie chodzi, to od czasu gdy
ukończyłem trzydzieści lat aż do ustąpienia ze stanowiska opata Antaiji
w~wieku lat sześćdziesięciu spędzałem swoje dni na siedzeniu w~zazen i
studiowaniu świętych pism. Dwa razy na miesiąc odbywały się też trzydniowe
lub pięciodniowe sesin, podczas których siedziało się od czwartej rano do
dziewiątej lub dziesiątej wieczorem.

Nie mogę nikomu powiedzieć, aby mnie naśladował. Poza tym już samo myślenie,
że skoro ktoś robi to czy tamto, powinno się też to robić\ldots\ jest
zasadniczym błędem.

To samo dotyczy gry na scenie, nieprawdaż? Jest wiele różnych ról~---
tonosamy (feudalnego pana), samuraja, kupca, żebraka czy rzemieślnika, ale
tonosama wcale nie musi być głównym aktorem.  Jest przecież sporo wielkich
rzemieślników. Dzisiejszy Japończycy walczą między sobą, starając się ukraść
czyjąś rolę [wydaje im się bowiem, że ich rola jest zbyt mała].

\question{Racja. Każdy chce grać\ldots\ pierwsze skrzypce.}

RU: To nie jest sposób na życie. Życie po prostu nie sprowadza się do zdania
lub oblania egzaminu. Nie wiem, czy to dlatego, że żyjemy w~epoce komputerów
i~zaawansowanej techniki, ale bardzo rozpowszechnione jest obecnie myślenie
kategoriami ,,wybierz A~lub B''. ,,Granie głównej roli jest w~porządku, ale
nie chcę grać żadnej drugoplanowej roli\ldots''. ,,Doskonale jest posiadać
mnóstwo pieniędzy, nie zniósłbym nędzy''. ,,Zdrowie przede wszystkim,
choroba to kanał''. Nic w~tym życiu nie zmusza nas do wpadania w~wąskie
poglądy, że to jest złe, a~tamto dobre. Jeśli mi się uda, jest to moje
życie, a~jeśli mi się nie uda, nadal jest to moje życie. Nie ma ucieczki.

Miałem przyjaciela, Doyu Ozawę, który był kapłanem. Kiedy był jeńcem
wojennym na Syberii, od odmrożeń wdała mu się w~obie nogi gangrena i~musiano
mu je amputować. Opłakiwać taką stratę byłoby rzeczą bardzo ludzką. Ale
Ozawa-san lubił powtarzać: ,,Tu, dzisiaj, właśnie teraz się rodzę!''.
Rozumował on tak, że można było się już bez nóg urodzić, a~wtedy nie byłoby
w~ogóle czego opłakiwać. Gdy przyjął taką postawę, wtedy właśnie jego życie
rozpoczęło się na nowo.

\question{A więc ważne jest wypracowanie w~sobie nastawienia, polegającego
na zaniechaniu prób uciekania od swoich okoliczności życiowych?}

RU: [W pewnym sensie] to prawda. Ale to nie jest tylko problem Ozawy-sana.
Każdy z~nas codziennie żyje od nowa, po raz pierwszy. Bez względu na to, czy
ktoś ma~60, 70~czy 80~lat, życie, które dziś przeżywa, stanowi jego
osobiste, po raz pierwszy przeżywane doświadczenie. Co więcej, nie sposób od
niego uciec. Dlatego właśnie on powiedział: ,,Tu, dzisiaj, właśnie teraz się
rodzę!''. Nieustanne poddawanie swego życia refleksji, zaczynanie od
początku, życie właśnie teraz~--- to jest najistotniejsze. Zysk i~strata,
szczęście i~pech~--- starajmy się jak najszybciej odejść od czynienia tego
rodzaju upraszczających, czarno-białych wyborów. Czyniąc tak, nie będziemy
mieli żadnych powodów, aby żałować przeminięcia tak zwanych starych dobrych
czasów ani smucić się, że kiedyś wszystko było takie ,,cudowne''.

\question{Innymi słowy, jest ważne, aby wyrobić w~sobie nastawienie, zgodnie
z~którym każdy dzień to nowe narodziny?}

RU: Tak, i~aby ugruntować w~sobie taką postawę, może dobrym pomysłem byłoby,
o~ile to możliwe, opiekować się aż do końca jakąś starszą osobą lub może
rodzicem. Można nauczyć się, jak należy spokojnie i~z pogodą witać starość
i~śmierć, nie zajmując się kimś ot tak, od niechcenia, ale robiąc to
z~zamiarem dowiedzenia się czegoś o~swym własnym życiu, poprzez przyjrzenie
się postawie własnego rodzica w~ciągu jego ostatnich lat. Na tym właśnie
polega uczenie się z~własnej kultury. Dzisiejszy Japończycy nie uczą się
o~kulturze starości. Dlatego właśnie biegają wkoło, robiąc wiele hałasu
wokół tego, jaka jest powierzchowna wartość starości i~jaki może być
najlepszy sposób odłożenia czegoś na stare lata. Jednak w~ostatecznym
rozrachunku posiadanie pieniędzy nie powinno stanowić podstawowego kryterium
witania starości z~godnością. Główne kryterium powinno raczej polegać na
tym, na ile głęboko traktowaliśmy swoje życie i~przeżywaliśmy każdy dzień
w~sposób bogaty i~radosny.

W Emilu Rousseau pisze mniej więcej tak, że każdy, bez względu na to, czy
jest królem, czy kimś innym, umiera nagi i~biedny.  Szczególnie dzisiaj
Japończycy powinni starannie te słowa przemyśleć.

\end{document}
% vim: tw=76
