\documentclass[a4paper,12pt]{article}
\usepackage{polski}
\usepackage{indentfirst}
\usepackage[latin2]{inputenc}
\usepackage[colorlinks,urlcolor=blue,linkcolor=black]{hyperref}
\usepackage{anysize}
\usepackage{fancyhdr}
\marginsize{2.5cm}{2.5cm}{3cm}{3cm}

\clubpenalty	10000
\widowpenalty	10000
\brokenpenalty	10000
\sloppy

\hypersetup{
	pdftitle={Świeży śnieg w~nowej, srebrnej misie},
	pdfauthor={Shodo Harada Roshi, tłumaczenie Paulina Różańska},
	pdfcreator={mahajana.net},
}

\setcounter{secnumdepth}{0} % poziom numerowania sekcji (0 - numerowanie wyłączone)
\setcounter{tocdepth}{1}    % max. poziom sekcji umieszczanych w~spisie treści

\begin{document}

\begin{center}
	{\Huge Świeży śnieg w~nowej, srebrnej misie\par}
	\bigskip
	{\Large Shodo Harada Roshi\par}
	\bigskip
	{tłumaczenie: Paulina Różańska\par}
	\addvspace{3\baselineskip}
	Skład wykonano w~programie \href{http://latex-project.org}{\LaTeXe}\\
	Tekst jest dostępny pod adresem \href{http://mahajana.net}{mahajana.net}
\end{center}
\addvspace{3\baselineskip}

\begin{center}
	Z mów wygłoszonych w~Seattle i~w Commonweal, we wrześniu 1997 roku.
\end{center}


\begin{verse}
	Niezliczone są czujące istoty: ślubuję je wyzwolić.\\
	Nieskończone są ślepe pragnienia: ślubuję je wykorzenić.\\
	Niezmierzone są Bramy Dharmy: ślubuję je przeniknąć.\\
	Najwyższa jest Droga Buddhy: ślubuję ją osiągnąć.
\end{verse}

Znajdujemy się teraz na przełomie nowego stulecia i~sytuacja na świecie
gwałtownie się zmienia. W~tym czasie powinniśmy obejrzeć się za siebie,
by uświadomić sobie, czego w~naszym życiu nie powinniśmy kontynuować,
ale także spojrzeć przed siebie i~dostrzec, co powinno trwać nadal.
Liczba ludzi na ziemi stale wzrasta, dochodząc do wielu miliardów i~już
w~niedługim czasie będzie tak wiele~--- bo aż około dwa miliardy~---
ludzi cierpiących głód, pozbawionych wystarczającej do przetrwania
ilości pożywienia. W~dodatku, prócz miliardów głodujących, są także
wokół nas ludzie, którzy cierpią i~przeżywają trudny, niosący wiele
wyzwań czas. Nie możemy ich zostawić samym sobie, nie zapewniając uwagi
i~troski; nie możemy po prostu odejść, by zająć się tylko naszymi
własnymi potrzebami.

Wraz z~gwałtownym wzrostem populacji, liczba tych, którym brakuje
pożywienia i~którzy żyją w~tragicznym położeniu będzie wzrastała jeszcze
szybciej. Jest tyle problemów, przed którymi stajemy, z~którymi musimy
się teraz zmierzyć: problem niedostatku pożywienia, braku wody, problem
zanieczyszczenia naszej planety i~pozostałe problemy związane
z~naruszaniem ekologicznej równowagi świata. Dalej, liczba ludzi
będących w~wielkiej potrzebie, cierpiących i~uwikłanych w~konflikty
w~naszym najbliższym otoczeniu, również będzie rosła wraz
z~niewiarygodnym wzrostem populacji.

Jest wiele osób poświęcających się niesieniu pomocy tym wszystkich
ludziom świata. Wielu wolontariuszy, przeznaczających część lub całość
swojego czasu na pomaganie potrzebującym. Pomimo tego, liczba ludzi
oferujących pomoc w~porównaniu z~tymi, którzy jej potrzebują, jest tak
niewielka, że ta garstka musi pracować długo i~ciężko, udając się od
jednego potrzebującego do drugiego, co nie pozostawia czasu na to, by
odpocząć czy dojść do siebie. Opieka nad kimś jest bardzo ciężką pracą;
u~wielu wolontariuszy, którzy dźwigają wielki ciężar pracy, dostrzec
można często syndrom wypalenia. Ludzi niosących pomoc jest dużo mniej
niż wymagają tego potrzeby, więc spotykając się z~potrzebującymi bez
chwili przerwy, nie znajdują już oni czasu, by odzyskać wewnętrzną
energię.

Przy tak wielkiej liczbie ludzi żyjących na świecie, stykamy się dziś
oczywiście z~ogromem osób umierających. Choć jest wielu pracowników
hospicjów, każdy, kto był zaangażowany w~tę pracę wie, że mimo całej
nadziei i~dobrej woli, liczba ludzi zdolnych do jej wykonywania jest tak
mała, że nie jest w~stanie zaspokoić potrzeb. System wsparcia dla tych
pracowników jest również niewielki, jeśli w~ogóle istnieje. Wszyscy
musimy zadać sobie pytanie: Co to jest najważniejsze dla naszych umysłów
i~dla naszych serc? Czego naprawdę potrzebujemy? Ale zamiast ponawiać te
ważne pytania już dziś, czekamy aż śmierć zajrzy nam w~oczy, odsuwamy je
na bok i~dajemy się pochłonąć naszym codziennym zajęciom, nigdy ich nie
rozważając. Cierpiący umysł, wypalony umysł ludzi niosących pomoc~---
kto pomoże w~tym cierpieniu?

Osoby, które dotknął syndrom wypalenia mogą stosować wiele sposobów
uzupełnienia swych wewnętrznych zapasów. Jednym z~najczęściej używanych
i~najbardziej pomocnych jest powrót do natury, naturalnego środowiska.
Są oczywiście inne sposoby: słuchanie muzyki, uprawianie sportu, nawet
zaangażowanie w~niebezpieczne, ryzykowne działania. Wszystko to są
sposoby, które mogą pomóc odzyskać wewnętrzną energię. Jestem teraz
głęboko przeświadczony, że bardzo potrzebny jest jakiś dodatkowy system
wsparcia dla tych wszystkich wypalonych wolontariuszy, który mógłby być
odpowiedzią na to, czego potrzebują ich umysły i~serca; jakiś sposób
zapewnienia im pomocy, aby mogli pomagać innym.

Buddha był autentyczną postacią żyjącą dwa i~pół tysiąca lat temu. Ale
nie chodzi nam o~nostalgię za osobą, która żyła tak dawno. Tym, czego
uczy nas do dziś jest olbrzymia mądrość, dzięki której doznał on
przebudzenia. Pierwsza nauka, której udzielił Buddha swoim uczniom
w~tekście zwanym ,,Dhammapada'' głosi: ,,Wszystko, czym jesteśmy jest
rezultatem tego, co myślimy: pojawia się wraz z~naszymi myślami, jest
przez nie stwarzane. Jeśli ktoś mówi albo działa ze złymi myślami, ból
podąża za nim, tak jak koło toczy się śladem wołu ciągnącego wóz''.
Drugi wers nauki danej w~,,Dhammapadzie'' to: ,,Wszystko, czym jesteśmy
jest rezultatem tego, co myślimy: pojawia się wraz z~naszymi myślami,
jest przez nie stwarzane. Jeśli mówisz lub działasz z~czystymi umysłem,
szczęście podąża za tobą, tak jak cień, który nigdy cię nie opuszcza''.
W~słowach tych kryje się bardzo cenna prawda.

Ten świat nie jest miejscem stworzonym przez jakąś istotę absolutną. Nie
jest też miejscem, które powstało po prostu naturalnie, albo za sprawą
jakiegoś rodzaju losu czy przeznaczenia. Jesteśmy tym, co myślimy,
stwarzani z~tego, co myśleliśmy. To nauczanie Buddhy o~przyczynie
i~skutku. To my sami doprowadzamy świat do tego stanu; nie możemy
przerzucić odpowiedzialności za nasze nieszczęście na społeczeństwo, na
cokolwiek, co jest zewnętrzne wobec nas. Musimy zawsze zwracać się ku
wnętrzu i~dostrzec naszą własną mądrość i~umiejętność jasnego widzenia
wszystkich rzeczy. Dzięki tej mądrości jesteśmy zdolni wyjść poza
cierpienia i~pomóc innym, by uczynili to samo. Musimy stale spoglądać
wewnątrz siebie i~patrzeć przed siebie z~tego miejsca mądrości.

Wśród uczniów Buddhy był jeden nazywany Sariputra Sonja. Powiedziane
jest, że był uczniem o~takiej mądrości, że nawet jeśliby zgromadzono
tysiąc ludzi, to nawet wszyscy oni razem wzięci nie mieliby nawet połowy
tej mądrości jaką miał Sariputra Sonja. Pewnego dnia~--- a~było to zanim
stał się uczniem Buddhy~--- Sariputra szedł przez miasto. Zobaczył
nadchodzącego w~jego kierunku człowieka w~bardzo ubogim, ale czystym
i~dobrze utrzymanym stroju, poruszającego się w~bardzo dynamiczny
i~energiczny sposób. Sariputra był uderzony jego obecnością. Ta osoba
idąca z~takim jasnym, pełnym, obfitym duchem była mnichem nazywanym
Asvajit, uczniem Buddhy. Sariputra zatrzymał go i~zapytał: ,,Z kim
trenujesz, że przepełnia cię tak olbrzymia, obfita energia,
a~jednocześnie masz taką wewnętrzną stabilność?''.

Asvajit zapytany o~swojego nauczyciela i~jego nauczanie odparł:
,,Trenuję z~Shakyamuni Sesson, który osiągnął niedawno głębokie
przebudzenie, a~który naucza, że cała nasza Dharma~--- wszystkie wielkie
reguły, wielkie prawa -- pochodzą ze związków karmicznych. A~wszystko,
co wygasa, wygasa według tych samych karmicznych związków. Wszystko jest
puste; nie ma żadnej substancji. Wszystkie rzeczy przychodzą i~odchodzą
według karmicznych związków, i~nie ma czegoś takiego jak diabeł czy
dobre istoty czy nawet ego. Wszystkie rzeczy są w~ruchu, zmieniają się
i~obracają w~zgodzie z~prawem przyczyny i~skutku, i~karmicznych związków
pomiędzy nimi''.

Nikt, kto słyszy lub czyta teraz te słowa prawdopodobnie nie wyobrażał
sobie przez ostatnie sześć miesięcy, że będzie to robił. To, że czytasz
te słowa jest właśnie skutkiem. Coś, jakiś łańcuch wydarzeń, sprawił, że
słowa te trafiły do ciebie dokładnie w~tym momencie. Więc te wydarzenia,
w~jakiejkolwiek formie przychodziły, stały się przyczyną; przez
karmiczne związki doprowadziły do rezultatu, jakim jest to, że właśnie
teraz czytasz te słowa lub ich słuchasz. Nie sądzę, by był ktokolwiek,
kto rok temu by planował, że dokładnie w~tym czasie i~w tym miejscu,
właśnie tym będzie się zajmował.

W głębi naszej istoty odnajdujemy miejsce wewnętrznej zgody na wszystkie
rzeczy~--- zarówno jeśli się wydarzą jak i~jeśli nigdy się nie zdarzą.
I~właśnie w~tym miejscu, w~tym ważnym momencie czytasz lub słyszysz te
słowa. Ale jeśli spytamy, dlaczego tak jest, zauważymy, że nie można
podjąć żadnej decyzji, wyznaczyć czy zaplanować albo powiedzieć czegoś,
co by tak pokierowało życiem, że będzie się czytało lub słuchało tych
słów dokładnie w~tej chwili. To prawo przyczyny i~skutku. Mamy skutek,
który później staje się przyczyną; ona z~kolei za sprawą karmicznych
związków znów staje się skutkiem. W~ten sposób porusza się wszystko
w~całym wielkim wszechświecie, od jego początków tak wiele milionów lat
temu na Drodze Mlecznej, a~później na planecie Ziemi. Ostatecznie,
Ziemia i~wszystkie ludzkie istoty będą zniszczone i~pozbawione dalszego
istnienia w~ten sam sposób, w~który powstały.

Czy to znaczy, że wszystko, co miało swój początek będzie zniszczone? To
nie jest tak. W~całym wszechświecie, przyczyna, z~powodu związków
karmicznych, staje się na powrót skutkiem, a~one z~kolei znów stają się
przyczyną. Wszystko wciąż się zmienia, cały czas się zmienia, a~później
znów ciągle zmienia. Nie ma ustalonej substancji, w~ten sposób nic nie
jest prawdziwe. Mamy wiele różnych er, wiele różnych rzeczy, które się
wydarzają na Ziemi w~tym samym momencie, z~tej samej przyczyny i~z tym
samym skutkiem. Ten proces zmian jest czymś wiecznym; nie ma początku
i~nie będzie miał końca. To jest sposób patrzenia na rzeczywistość
oczyma Buddhy.

Często pytano Buddhę jak to wszystko działa. Zawsze nauczał prawa
przyczyny i~skutku, którym wszystko na świecie się rządzi i~według
którego oddziałuje na siebie. Współczesna nauka zbliża się być może
najbardziej do tego nauczania. W~tym nieustannym cyklu przyczyny
i~skutku nie ma takiej rzeczy jak absolutne ,,ja'', ostatecznego
centrum, za które się uważamy. I~to nauka właśnie uświadamia nam, że nie
ma wszechświata o~ostatecznie ustalonym kształcie i~formie, podobnie jak
nie można znaleźć żadnego określonego kształtu i~formy dla ,,ja'', nawet
jeśli w~ten sposób musimy to odnieść do siebie samych. I~nawet jeżeli
zawsze czujemy jakieś ,,ja'', które się irytuje, smuci i~cały czas
unieszczęśliwia ludzi, to gdzie tak naprawdę możemy znaleźć tę rzecz
zwaną ,,absolutnym ja''?

W buddyzmie często słyszymy o~kole narodzin i~śmierci. Prawdę mówiąc
było to nauczanie wywodzące się z~Indii z~czasów jeszcze przed
narodzinami Buddhy, odnoszące się do ciągłego cyklu przyczyny i~skutku.
Owo koło narodzin i~śmierci, w~starożytnych Indiach składało się
z~sześciu różnych stadiów, które zawsze następowały po sobie,
powtarzając się nieustannie. Tych sześć światów lub stadiów to: sfera
piekielna, królestwo głodnych duchów, królestwo złych bogów, zwierząt,
ludzi i~sfera istot niebiańskich.

Szczególnie często w~buddyzmie tybetańskim słyszymy o~reinkarnacji,
o~cyklu odrodzenia, o~tych sześciu sferach i~często zastanawiamy się,
jak to wszystko działa i~co to tak naprawdę znaczy.

Ale myślę, że najistotniejsza w~nauczaniu Buddhy jest troska o~to,
w~jaki sposób chwila po chwili działamy lub nie działamy z~przebudzonym
umysłem. Ten przebudzony umysł nie jest czymś, na co musimy czekać, aż
będziemy mogli doświadczyć następnego życia, zależnego od tego, jak
żyjemy teraz; ważne jest to, czy chwila po chwili żyjemy w~tym stanie
przebudzonego umysłu czy go zaciemniamy, jak mówił o~tym Buddha. Nigdzie
w~sutrach nie znajdziemy nauczania, że czeka nas nowe życie; tych sześć
sfer nie jest tym, czego mamy doświadczyć dopiero, gdy odrodzimy się
w~nowym życiu. Mogą się one odnosić do różnych warstw społeczeństwa,
różnych aspektów naszego obecnego życia, czy wreszcie różnych stanów
naszego umysłu.

Ludzie często myślą: ,,Nie mogę uwierzyć w~to, co mówi ta osoba'', ,,Nie
mogę uwierzyć tej osobie siedzącej obok mnie'', ,,Nie mogę uwierzyć
osobie mieszkającej obok mnie'', czy ,,Nie jestem w~stanie naprawdę
zaufać tym ludziom na ulicy, naprawdę nie uwierzę temu co mówią''~---
nie ma straszniejszego piekła niż nieumiejętność uwierzenia w~naszych
towarzyszy człowieczeństwa, albo nawet w~ludzi, których dobrze znamy.
A~później bywają okresy, kiedy, nie wiedzieć czemu, bywamy poirytowani,
przygnębieni i~źli; kiedy bez powodu przychodzi wiele głęboko
irytujących uczuć i~zaczynamy ranić uczucia innych, sprawiając, że czują
się źle; nie mamy już kontroli nad tym co robimy~--- są to uczucia
charakterystyczne dla złych duchów. Czasem, nawet gdy mamy wszystko,
czego potrzebujemy, chcemy więcej, po prostu musimy chcieć więcej; tak
naprawdę nie jesteśmy głodni, niczego nam nie brakuje, po prostu chcemy
więcej~--- ten rodzaj zachłanności to świat głodnych duchów. Czasem
jesteśmy tak głęboko zmartwieni, zawstydzeni tym, co zrobiliśmy, że nie
jesteśmy w~stanie powiedzieć o~tym nikomu~--- to świat zwierząt.
A~czasem poważnie zastanawiamy się nad naszym zachowaniem i~zmieniamy je
myśląc: ,,nie powinienem tego robić'' lub ,,żałuję, że to
powiedziałem''~--- to właśnie jest świat ludzi. Czasami zaś zapominamy
się kompletnie, gdy czerpiemy przyjemność z~muzyki, sportu, lub jakiegoś
fantastycznego hobby i~odczuwamy takie szczęście, że jesteśmy nim
całkowicie zaabsorbowani~--- to świat istot niebiańskich.

Sferą która jest dla nas najbardziej naturalna jest świat istot
ludzkich: doświadczamy jej ilekroć doznajemy wstydu, ilekroć mamy wolę
poprawy; za każdym razem, gdy chcemy uczynić postęp i~rozwijać się.
Można myśleć, że najlepiej byłoby urodzić się w~sferze bytów
niebiańskich, ale w~gruncie rzeczy istoty niebiańskie są tak pochłonięte
przeżywaniem szczęścia, które zaspakaja je całkowicie, że nie obchodzi
je ból i~cierpienie ludzi. Nie mają również potrzeby zmieniania własnego
zachowania i~interesowania się nim. Na przykład, jeśli żylibyśmy tylko
w~sferze istot niebiańskich i~usłyszelibyśmy, że na świecie jest kilka
miliardów cierpiących ludzi, nie mielibyśmy potrzeby, powodu, by zwrócić
uwagę na rozpaczliwe potrzeby innych. Jeśli nie jesteśmy w~stanie
zrealizować tej cennej wartości, jaką jest nasze człowieczeństwo i~nie
wkładamy pracy w~rozwój i~pogłębienie świadomości, nie wykorzystujemy
w~pełni korzyści z~urodzenia się jako ludzie.

Gdy Buddha pewnego razu szedł ze swym uczniem Anandą, nagle zatrzymał
się i~nasypał nieco piasku na swój paznokieć. Zwrócił się do ucznia:
,,Anando, jak myślisz, gdzie jest więcej piasku~--- na moim paznokciu
czy na całej ziemi?''. Ananda odpowiedział: ,,Oczywiście, daleko więcej
piasku jest na całej ziemi niż na twoim paznokciu.'' Wtedy Buddha rzekł:
,,Tak, to prawda, i~tak samo jest z~istotami, które mogły urodzić się
jako czujące istoty~--- jest ich tak wiele, jak wiele jest ziarenek
piasku na całej ziemi. Podczas gdy tych, które mogły otrzymać ludzkie
narodziny jest tak mało, jak piasku na moim paznokciu''.

Buddha mówi nie tylko o~tym, że jest coś doskonałego i~wspaniałego
w~byciu człowiekiem. Chodzi raczej o~potrzebę zrozumienia prawdziwej
wagi człowieczeństwa. A~ono niesie ze sobą nie tylko odpowiedzialność
z~bycia olśniewającą i~wspaniałą istotą, ale także odpowiedzialność za
zrozumienie znaczenia wszystkich żyjących istot. Chodzi nie tylko o~to,
by zdawać sobie sprawę z~ich istnienia, ale także o~to, by zrozumieć ich
wartość i~tę wiedzę wcielić w~życie jak najpełniej. Buddha nauczał,
w~jaki sposób będąc człowiekiem, możemy realizować różne możliwości
przebudzenia się ku naszej głębokiej mądrości. I~wyliczył sześć kroków,
by tego dokonać.

Mówił on, że po pierwsze trzeba stale i~bezpośrednio postrzegać
wszystkie istniejące rzeczy, od najmniejszych począwszy, poprzez
wszystkich ludzi i~naszą planetę, aż do całego wszechświata. Trzeba
poszerzyć pole swojego widzenia. Nie możemy patrzeć tylko na to małe,
wąskie miejsce, w~którym się znajdujemy; na nasze małe ,,ja''. Musimy
tak rozszerzyć pole widzenia, by włączyć w~nie wszystko, co istnieje,
całe społeczeństwo, wszystkich ludzi, wszystko, co jest. Oto umysł
czynienia dobra. To umysł, dzięki któremu przyjmujemy, wszystko to, co
zostało nam zaoferowane i~znów wszystko oddajemy społeczeństwu. Ten stan
umysłu uzdalnia nas do ciągłego obdarowywania. Zdolność do dawania,
cokolwiek dajemy: pieniądze, rzeczy materiale albo pracę~--- nieważne
co~--- umożliwia nam pozbycie się wszystkich naszych przywiązań. Takie
postępowanie czyni nas zdolnymi do dostrzegania jedności wszystkich
istnień. Kiedy czujemy, że musimy się bronić, stajemy się spięci a~nasze
myślenie skostniałe, ale jeśli jesteśmy w~stanie stopić się z~innymi
i~dostrzec, co jest najlepsze dla wszystkich; stać się jedno ze
wszystkimi i~poczuć potrzeby innych tak samo jak swoje, nasz umysł staje
się swobodny, nasze myślenie łatwe i~przepełnia nas uczucie obfitości
i~wolności.

Buddha nauczał, że nawet jeśli nie masz pieniędzy lub rzeczy
materialnych, nadal możesz dawać ze swego czystego, jasnego umysłu.
Wymienił siedem rzeczy, które mogą być w~ten sposób ofiarowane. Pierwszą
z~nich są życzliwe oczy. Często się mówi, że oczy mówią więcej niż usta.
Jeśli odczuwamy jakieś trudności, nasze spojrzenie staje się ostre
i~skupione na konkretnym punkcie. Jeśli mamy czysty umysł, nasze
spojrzenie jest życzliwe i~swobodne, zarówno jeśli patrzymy na innych,
jak i~gdy inni nas obserwują. Życzliwe spojrzenie nic nie kosztuje,
i~tylko od twojej inwencji i~twórczego wysiłku zależy znalezienie
sposobów, by dawać właśnie w~ten sposób.

Drugą rzeczą, która może być ofiarowana bez pieniędzy i~dóbr
materialnych jest życzliwa, uśmiechnięta twarz. Nie potrzeba pieniędzy
czy dóbr materialnych, by ją komuś ofiarować. Kolejną rzeczą są miłe,
życzliwe słowa~--- nie powinno się mówić do kogoś tak, jakby się
wyrzucało z~siebie słowa czy rzucało je gdzieś obok, ale należy kierować
ku innym życzliwe słowa, słowa wsparcia i~miłości. To również zależy
tylko od twojej własnej pomysłowości, inwencji i~także nic nie kosztuje.
Czwartą rzeczą jest przyjazny, współczujący umysł. Kiedy mamy taki
umysł, który potrafi dostrzec, w~jakim stanie ktoś naprawdę się
znajduje, wtedy wszystkie te pozostałe rzeczy przychodzą naturalnie wraz
z~nim. Ale potrzebna jest tu zdolność porzucania naszego małego,
skoncentrowanego na sobie ,,ja'' i~jasnego dostrzegania zmartwień innych
ludzi. I~właśnie ten współczujący umysł, ujawniający się w~słowach czy
innych formach, jest najważniejszy.

Ostatnie dwa sposoby być może wydają się dziś anachroniczne, związane są
w~sposób szczególny z~kontekstem czasów, w~których żył Buddha. Ustąpić
komuś miejsca i~ugościć go w~domu. Oto, co możemy uczynić, szczególnie
w~naszych czasach, ponieważ dając wszystko, co tylko można, czynimy
życzliwość zasadą kontaktowania się z~ludźmi. Siódmym sposobem jest
takie wykorzystanie swojego ciała, by pomóc innym, poprzez na przykład
pracę w~wolontariacie, czyli wspomaganie swoją ciężką pracą, wysiłkiem
fizycznym, działań mających na celu zapewnienie komuś pomocy.

Oczywiście te wszystkie sposoby dzielenia się z~innymi nie mogą być
traktowane rozłącznie. Twoje oczy, twoja twarz, słowa, umysł, twoje
ciało~--- wszystkie te sposoby okazywania uprzejmości, życzliwości
współdziałają, a~swoją życzliwość wyrażasz poprzez połączenie ich
wszystkich. Ale wszystko to, co bardzo ważne, nie pozostawia ci uczucia:
,,jak dobrą rzecz zrobiłem'' lub jak wiele dobrego zrobiłeś dla innych;
nie zostawia też nawet odrobiny samozadowolenia z~ofiarowania tych
rzeczy.

To bardzo ważne, by osoba, która dzieli się z~innymi pielęgnowała
poczucie wdzięczności zamiast zadowolenia z~tego, że coś daje. Trzeba
być wdzięcznym za szansę działania na rzecz innych, za to, że mamy
możliwość dawania~--- być wdzięcznym za fakt, że możemy działać i~dawać,
cokolwiek mamy do zaoferowania. Jeśli pomyślimy o~takich okresach
w~życiu ludzi, w~których potrzebują opieki, kiedy mogą tylko brać i~brać
bez możliwości dania czegokolwiek, wtedy widzimy, jak wielkie mamy
szczęście, że możemy coś dać. Najważniejsze to móc coś ofiarować, nie
zastanawiając się nad tym, co i~w jaki sposób dajemy.

Podobnie ważne jest, by ci, którzy coś otrzymują umieli przyjmować to
bez myślenia o~tym, w~jaki sposób i~czym zostali obdarowani. Jeśli dając
zachowujesz świadomość tego, co robisz, wtedy obdarowana przez ciebie
osoba nosi wielkie obciążenie z~tego powodu. Kiedy dzielimy się czy
pomagamy, musimy zostawić każdą najmniejszą myśl typu: ,,robię to'',
,,robię to dla kogoś''. Prawdziwy umysł dobroci to umysł jasny, świeży,
czysty i~pusty. Buddha nauczał, że podstawą, prawdziwym źródłem
dobroczynności jest całkowicie porzucenie samego siebie. Ten umysł
dobroci jest pierwszym krokiem do pełnego wykorzystania w~naszym życiu
możliwości, jakie stwarza nasze człowieczeństwo.

Drugim krokiem jest takie wyregulowanie, ustawienie naszego umysłu,
byśmy nie byli nastawieni na niepotrzebne używanie życia, byśmy nie
kradli, nie byli zaborczy w~stosunku do posiadanych rzeczy, abyśmy nie
okłamywali ludzi, nie żyli w~odurzeniu, upojeniu, byśmy nie żyli
w~błędzie. Jeśli chcemy właściwie ustawić nasz umysł, nie możemy trzymać
się rzeczy, które minęły, albo też myśli o~zdarzeniach, których
nadejścia się obawiamy, ale musimy zawsze żyć chwilą obecną.

Jeśli wiemy, że nie powinniśmy chwytać się przeszłości albo przyszłości,
musimy także być w~stanie zmieniać nasze zachowanie. Taka rewizja życia
i~planowanie tego, jak żyć w~przyszłości to pewne techniki życia. Są
konieczne dla każdego; nie dotyczą one czystości jako stanu umysłu.
Nasze zachowanie powinno nas wiele nauczyć, ale by tak się stało, musimy
spoglądać w~przeszłość. Musimy też planować, tak więc konieczne jest
również patrzenie w~przyszłość. Jeśli nie oceniamy naszego zachowania
w~kategoriach dobra i~zła, nie będziemy wiedzieć, co w~naszym życiu
powinno trwać nadal, a~czego nigdy więcej nie powinniśmy robić.
Powtórzmy, to są techniki życia; nie są stanami naszego czystego Umysłu,
w~którym zawsze żyjemy obecną chwilą.

Trzeci krok dotyczy pojęcia najczęściej tłumaczonego jako cierpliwość,
ale tłumaczenie to nie wyczerpuje w~pełni prawdziwego znaczenia tego
słowa. Nie chodzi tu tak naprawdę o~cierpliwość, ani wytrwałość czy
pokorę, jak również bywa ono tłumaczone. Prawdziwe znaczenie tego słowa
to raczej: przyjmować wszystko dokładnie takim, jakim jest; dokładnie
takim, jakim przychodzi. Kiedy dowiadujemy się, że jesteśmy bliscy
śmierci, gdy śmierć nieuchronnie się zbliża, przeżywamy wiele różnych
emocji. Na początku nie chcemy w~to uwierzyć. Później może przyjść złość
i~gwałtowna niezgoda na to, co ma się stać. A~później możemy próbować
uzgodnić to z~Bogiem. A~jeśli ta próba powiedzie się, osiągamy zupełnie
akceptujący stan umysłu, widzimy rzeczy takimi, jakimi są, mierzymy się
z~nimi, przyjmujemy je i~jasno zdajemy sobie sprawę, z~tego co się
dzieje.

I to jest rzeczywiście nasza pierwotna i~prawdziwa natura. Kiedy
przychodzimy na ten świat to nie ze słowami: ,,Wolałbym urodzić się
w~tamtym domu'' lub ,,Wolałbym żyć w~inny sposób''. Wszyscy bez różnicy
rodzimy się jako niemowlęta. I~przyjmujemy wszystko, co nadchodzi, nie
wybierając i~nie decydując, jacy chcemy być i~w jaki sposób wszystko ma
przebiegać. W~tym czasie wszystko jest równe i~takie samo dla każdej
osoby.

Czwartym krokiem jest sumienny wysiłek. Jakże często, gdy podejmujemy
wysiłek, już po chwili, kiedy zaczyna nam się wydawać zbyt ciężki,
decydujemy się na odpoczynek i~zatrzymujemy w~pół drogi; poddajemy się
zamiast kontynuować to, co robiliśmy. Zatem nasz wysiłek powinien trwać
dotąd aż to, do czego przystąpiliśmy będzie w~pełni zrealizowane. To jak
z~czajnikiem, który stawiasz na ogniu, by zagotować wodę. Jeśli będziesz
zdejmował czajnik z~ognia zanim woda osiągnie punkt wrzenia, ponieważ
nie masz ochoty robić tego dalej, woda nigdy się nie zagotuje. Jeśli
wstawisz go na chwilkę, zdejmiesz go, znów go wstawisz, ale po chwili
znów zdejmiesz, woda nigdy nie osiągnie punktu wrzenia. Kiedy zamierzasz
coś zrobić, musisz to robić aż do momentu, kiedy jest zrealizowane,
kiedy jest naprawdę zrobione.

Piątym i~najważniejszym nauczaniem jest to o~samadhi, inaczej~---
głębokiej ciszy. By dobrze żyć na tym świecie musimy poznać stabilność,
wyciszenie spokojnego umysłu. Aby móc jasno zdawać sobie sprawę ze
wszystkiego, by wiedzieć jak podejmować najlepsze decyzje i~jak działać
w~najlepszy sposób, musimy znać to spokojne miejsce, ten spokojny umysł.

Sposobu, w~jaki można urzeczywistnić ten stan umysłu naucza nas
wspaniała reguła Bodhidharmy, który radził, by puścić wszystkie rzeczy,
wszystkie związki z~rzeczami zewnętrznymi wobec nas i~wszelkie troski.
Odciąć wszelkie związki z~zewnętrznym światem wcale nie znaczy oddzielić
się od wszystkiego~--- nie możemy zrezygnować z~fizycznych, zewnętrznych
rzeczy; nie możemy żyć bez kontaktu z~nimi. Problem po prostu narasta,
gdy dajemy się im więzić, gdy jesteśmy przywiązani do wszystkiego, co
widzimy i~słyszymy. A~ponieważ dzieje się tak ciągle, nie możemy
doświadczyć tego cichego umysłu.

Gdy martwimy się o~wszystkie te rzeczy zbaczamy ze ścieżki jasnej,
czystej natury. Mamy również w~naszych umysłach tak wiele różnych myśli:
,,Czy to w~porządku? Czy to źle? Jak powinniśmy to zrobić? Czy
powinniśmy to zrobić?''. Osądzamy, co jest dobre. Osądzamy, co jest złe.
Wszystkie te rzeczy dzieją się wewnątrz nas, wciąż i~wciąż się w~nas
odbywają. A~jednocześnie jesteśmy przekonani, że nie powinniśmy o~nich
myśleć. To również nie jest dobre; jeśli próbowalibyśmy pozbyć się myśli
siłą, nie bylibyśmy w~stanie normalnie działać. Musimy planować,
poznawać schematy i~formy, by dobrze funkcjonować w~społeczeństwie. Ale
prawdziwą istotą naszego życia jest to, co się dzieje właśnie w~tej
obecnej chwili, w~każdym momencie, w~każdym momencie, w~każdym momencie;
w~każdym miejscu, w~każdym miejscu, w~każdym miejscu. Możemy nadal mieć
rzeczy wokół nas, nadal mieć myśli a~jednocześnie nie być ich więźniem,
nie być przez nie pochłoniętym~--- tego właśnie powinniśmy dokonać.

Pytamy w~zdumieniu, jak można łączyć takie paradoksy i~sprzeczności~---
widzieć coś i~jednocześnie nie być tym zaabsorbowanym? Słyszeć coś
i~jednocześnie nie być przez to porwanym? Mieć myśli i~jednocześnie nie
dać się im pochłonąć? To bardzo tajemnicze, ale wykonalne i~to właśnie
dzięki zazen. Ludzie często myślą o~istocie zazen i~formie, postawie
siedzenia w~medytacji. Ale prawdę mówiąc, ta siedząca pozycja jest tylko
praktykowaniem zazen w~cieplarnianych warunkach. To jest forma, postawa
zazen, a~nie jego istota.

Mając ciało zapomnieć o~nim zupełnie~--- oto, czym jest praktyka zazen.
W~życiu codziennym robimy to cały czas. Nie moglibyśmy normalnie
funkcjonować, gdybyśmy wciąż zastanawiali się nad tym co robimy. Gdy
rano budzisz się, jesz śniadanie i~idziesz do pracy, nie myślisz
o~każdym pojedynczym elemencie tego, co robisz. Oczywiście, jeśli
idziesz do pracy po raz pierwszy, rozważasz wszystko dokładnie, ale
kiedy się budzisz i~idziesz umyć zęby, czy musisz się zastanawiać nad tą
czynnością? A~co jeśli za każdym razem, kiedy chcesz umyć twarz,
musiałbyś myśleć czy powinieneś poruszać myjką czy raczej twarzą? Kiedy
jesz nie musisz starać się wymyślić, w~jaki sposób za każdym razem
podnieść łyżkę czy pałeczki. A~gdy chodzisz nie myślisz przecież: ,,Czy
postawić najpierw lewą czy prawą stopę?''. Nie musimy zastanawiać się
jak wykonywać te czynności~--- wiele, wiele rzeczy robimy naturalnie
i~spontanicznie. Zazen jest właśnie sposobem robienia czegoś bez
zastanawiania się nad tym.

Wszyscy możemy zdobywać nowe doświadczenia i~wykorzystywać je działając
w~ten sposób. Ta energia życiowa jest czymś, co ciągle się zmienia,
czymś, co zawsze rośnie, zawsze jest w~ruchu, a~nie czymś, co musimy
zatrzymać i~rozważać za każdym razem, gdy działamy. Kiedy nasz umysł
nagle zatrzymuje się i~zaczyna się wahać, pojawiają się natychmiast
wszystkie rodzaje zbędnych, chaotycznych myśli, wszystkie rodzaje
złudzeń i~pomyłek.

Jest taka historia pochodząca ze starożytnych Chin o~mężczyźnie, który
miał najdłuższą brodę w~całej historii kraju. Jego broda była tak długa,
a~on stał się tak sławny, że cesarz wezwał go na dwór, by mógł na własne
oczy zobaczyć najdłuższa brodę w~Chinach. Kiedy mężczyzna przybył,
cesarz rzekł: ,,To naprawdę wielka broda. Nigdy takiej nie widziałem.
Nic dziwnego, że jest tak sławna. Ale czy możesz mi coś powiedzieć?
Kiedy śpisz, czy trzymasz ją pod kocem czy na kocu?''. Mężczyzna wpadł
w~zakłopotanie. Nigdy nie myślał o~tym, co robi z~brodą podczas snu, ale
nie chciał okłamywać cesarza mówiąc mu coś, co nie było prawdą. Myślał
o~tym, czy trzyma brodę pod kocem czy na wierzchu. Nie mógł do tego
dojść. Więc powiedział cesarzowi: ,,Wiesz przecież panie, nie wolno mi
cię okłamywać. A~ja naprawdę nie mogę sobie przypomnieć czy trzymam
brodę pod kocem czy na wierzchu. Muszę wrócić do domu i~dociec tego''.
I~tej nocy, kiedy się położył próbował ułożyć brodę na kocu, ale było to
bardzo niewygodne; próbował ułożyć ją pod kocem, ale poczuł że go dusi.
Całą noc czuwał próbując dociec jak do tej pory układał brodę.

Kiedy nagle zatrzymujemy się i~staramy się dociec, w~jaki sposób coś
robimy, kiedy stajemy się tego świadomi, zaczynamy się wahać a~rzeczy
nie mogą już po prostu płynąć. Być w~głębokiej samadhi to umieć iść do
przodu bez świadomej uwagi rzeczy, które robimy. Gdy słyszymy słowo
samadhi, myślmy, że odnosi się ono do bardzo stałego, cichego,
nieruchomego stanu umysłu, który wyklucza wszelki ruch. Rzeczywiście, to
o~czym tu mówimy odnośnie piątego nauczania to ta stałość, która jest
sednem każdej aktywności.

W końcu, szósta z~nauk Buddhy mówi o~tym, że nasza mądrość, nasza
prawdziwa, czysta mądrość narodzi się wtedy, gdy doświadczymy cichego,
stabilnego umysłu. Mądrość i~wiedza to dwie bardzo różne sprawy. Mądrość
jest tym, z~czym przychodzimy na świat, podczas gdy wiedzę zdobywamy
później. Przynoszą bardzo różne efekty, zależnie od tego, której
używamy. Można to zobrazować w~ten sposób: naczynie trzymające wiedzę
jest naczyniem mądrości. Jeśli rzeczywiście mamy mądrość, jeśli ją
rzeczywiście wyrażamy, wtedy nie ma możliwości, byśmy zamiast niej
pomyłkowo wykorzystali wiedzę. Mądrość wzrasta, gdy nasze oczy umieją
widzieć poprawnie i~gdy umiemy poprawnie używać naszych ciał. A~robić te
rzeczy poprawnie~--- to robić je bez żadnego odczucia ego, bez filtru
naszego małego ,,ja'' lub egoistycznego ty.

Gdy musimy wysilać się, by wyrazić siebie, gdy wkładamy dużo egoizmu
w~to, co mówimy i~czynimy, nasza mądrość nie ma szansy się rozwinąć. Ona
ujawnia się, gdy nasz umysł staje się cichy~--- wtedy możemy widzieć
jasno, słyszeć jasno. Gdy umiemy patrzeć na wszystko bez z~góry
założonych idei, bez różnych filtrów, lecz właśnie patrzeć oczyszczonymi
oczami, i~gdy używamy naszych zmysłów w~czysty sposób, wtedy możemy
dostrzec, co jest prawdziwe, wtedy ujawnia się nasza mądrość.

Lecz wśród tych sześciu podstawowych kroków, najistotniejsze jest
nauczanie o~głębokiej samadhi, głębokim, cichym umyśle. W~tym stanie
umysłu widzimy jasno czystymi oczami to, co jest konieczne~--- dzięki
temu posiadamy spontaniczną umiejętność dawania. Gdy nasz umysł jest
cichy, możemy go dobrze wyregulować, ponieważ wtedy sam się reguluje
naturalnie. Umiemy przyjmować wszystko dokładnie takim jakim jest,
ponieważ cichym nie opieramy się niczemu, umiemy wszystko przyjąć. Tak
więc umożliwia nam on dostrzeżenie różnych sposobów istnienia i~rodzajów
mądrości.

W buddyzmie współczuciem nazywa się właśnie życie w~tym wyrażającym się
na różne sposoby stanie umysłu. Być współczującym to znaczy dobrowolnie
pomagać innym. Bardzo ważne jest właściwe zrozumienie słowa:
współczucie. W~buddyzmie słowo miłość nie jest często używane, ponieważ
bardzo łatwo może być ono pomylone z~miłością osobistą~--- nawet
z~miłością egoistyczną~--- w~przeciwieństwie do miłości do wszystkich
istot. Z~tego powodu słowem popularnie używanym w~buddyzmie jest właśnie
współczucie. To słowo oznacza, że nasze życie wewnętrzne zharmonizowane
jest z~tym, co robimy, i~że zapominamy o~sobie samych zupełnie, gdy
robimy to, co robimy.

W języku japońskim słowo współczucie ma dwie części. Pierwsza jego część
znaczy dawać radość, dawać radość życia wszystkim istotom, dać komuś
możliwość realizacji tej radości życia. Druga cześć jego znaczenia to:
usunąć cierpienia wszystkich istot, usunąć cierpienia całkowicie, tak
żeby mogły odczuwać tę radość życia. Ofiarowanie radości to zadanie
współczucia. A~usunięcie cierpienia, które staje na drodze temu
szczęściu jest jego drugą częścią, innym obliczem. Przeznaczyć swoje
życie na przebudzenie się ku głębokiemu umysłowi współczucia nazywane
jest duchem Bodhisattvy. Pomóc wszystkim w~zrealizowaniu tej radości
życia~--- to właśnie znaczy współczucie. I~ślubujemy dokonać tego.
Dopóki nie będziemy w~stanie tego uczynić, nie będzie sposobu, byśmy
przynieśli wyzwolenie wszystkim cierpiącym ludziom na świecie.

Uosobieniem współczucia, które jest dobrze znane w~buddyzmie jest Kwan
Yin lub Avalokiteshvara lub Kannon. Aby zrozumieć prawdziwe współczucie
mamy w~naszych czasach zdumiewający, wspaniały przykład Matki Teresy,
która nie tylko ofiarowała wszystko, co miała ale rzeczywiście
poświęciła całe swoje życie, by pomagać innym. Jest dla nas
przykładem~--- osobą, która każdą chwilę życia ofiarowała społeczeństwu
w~trosce o~innych.

Rok przed śmiercią Matka Teresa napisała list w~proteście przeciw
egzekucji Frankiego Parkera w~stanie Arkansas. Niestety listy
protestacyjne nie przyniosły skutku. Ale napisanie tego listu w~jego
obronie miało wielki wpływ na tamte czasy. Nawet jeśli Frankie Parker
skazany został za morderstwo i~dostał wyrok śmierci, był tak samo jak
każdy z~nas dzieckiem jakiejś matki. Napisano wiele listów, aby
uświadomić wszystkim wartość każdego ludzkiego istnienia; tak wielu
protestowało przeciw tej egzekucji, jednakże głosy te nie zostały
wysłuchane i~wyrok został wykonany.

Można powiedzieć, że każdy, kto kończy popełnieniem przestępstwa jak
Frankie Parker znalazł się w~złych okolicznościach; miał w~swym życiu
złe warunki. Gdyby ktokolwiek z~nas znalazł się w~dokładnie tych samych
okolicznościach, możliwe byłoby, że zrobiłby coś podobnego. Każdy z~nas
mógłby być osobą, która zabiła i~tak samo oczekuje egzekucji. Jak
powiedział Buddha ludzkie życie jest bardzo cennym darem. Czasem nawet
jeśli zostaliśmy nim obdarowani, to w~naszych jednostkowych losach
spotykamy się z~okolicznościami, które mogłyby nas doprowadzić nawet do
egzekucji. Wiedząc to, Buddha powiedział: ,,Życie ludzkiej istoty jest
życiem cierpienia''. To cierpienie wszystkich ludzi. Dobrze o~tym
widział.

Jeśli doświadczyliśmy wielu cierpień, jakże bardzo jesteśmy wdzięczni za
czyjeś miłe słowa, gorące serce. Ktoś, kto nie doświadczył cierpień
w~tym stopniu nie zna głębokiej wdzięczności, która może być odczuwana
za tak proste gesty jak miłe słowo czy życzliwy uśmiech. Buddha nauczał
w~pierwszej mowie Dharmy, jaką dał, że ten świat jest cierpieniem~---
być na tym świecie to doświadczać życia w~cierpieniu. Nauczał, że
w~życiu doświadczamy czterech wielkich cierpień: narodzin, choroby,
starości, i~śmierci. Jeśli postrzegamy życie jako cierpienie, wtedy
wszystko, cokolwiek nadchodzi i~nie jest cierpieniem może być przez nas
przyjęte jako wielka radość. Ale jeśli nadejdzie cierpienie a~już na
początku zadecydowaliśmy, że wszystko w~naszym życiu ma być szczęściem,
będzie ono dla nas jeszcze bardziej dotkliwym doświadczeniem.

Byłoby cudownie, gdybyśmy mogli rzeczywiście powiedzieć, że możemy żyć
wiele razy nigdy nie chorując, albo że nikogo z~ludzi nas otaczających
nie dotknie żadna choroba. Ale tak nie jest. Chorujemy. Ludzie,
o~których się troszczymy także. Gdy się starzejemy, nasze ciała
odmawiają nam posłuszeństwa, nasze życie nie zawsze układa się tak,
jakbyśmy oczekiwali; nie jesteśmy w~stanie nadążyć za ludźmi z~młodszego
pokolenia. Wiele trudnych rzeczy, które czynią nas nieszczęśliwymi
przychodzi wraz ze starością. I~nie mamy możliwości uniknięcia bólu,
wyzwań i~trudności umierania~--- nie ważne, jak się staramy, wszyscy
będziemy musieli doświadczyć tego w~naszym życiu.

To wszystko jest wielkim cierpieniem. Trzeba sobie z~tego jasno zdać
sprawę. Takie jest nasze życie. Jeśli żyjemy, to wszystko nieuchronnie
nadejdzie. A~co jest przyczyną tego bólu i~cierpienia? Dzieje się tak
ponieważ zbieramy, kolekcjonujemy i~przywiązujemy się do wielu rzeczy,
wielu ludzi, wielu naszych własności, wielkich pieniędzy~--- wciąż
chcemy zbierać i~trzymać, zatrzymywać i~posiadać. Jednym z~tak wielu
rodzajów cierpienia jest konieczność rozdzielenia się z~kochaną osobą.
Nie ważne, jak bardzo kogoś kochamy, nie ważne jak wiele dla nas
znaczył, nadejdzie czas, gdy będziemy musieli się rozłączyć. Bywa też
tak, że musimy przebywać ciągle z~ludźmi, którzy są trudni
i~konfliktowi. Mamy też trudność związaną z~ciągłym próbowaniem
osiągnięcia czegoś, ciągłym poszukiwaniem, jednak bez rezultatu.

Nie musielibyśmy cierpieć, gdybyśmy pewnych rzeczy nie widzieli,
gdybyśmy o~nich nie słyszeli, nie wiedzieli. Ale właśnie widzieliśmy je,
słyszeliśmy i~wiedzieliśmy o~nich. W~sześćdziesiątym trzecim wersie
,,Dhammapady'' Buddha naucza: ,,Głupiec, który jest świadomy swojej
głupoty jest mądry. Ale głupiec, który uważa się za mądrego, istotnie
może być nazywany głupcem''. Był filozof, który powiedział, że
największą mądrością każdego człowieka jest wiedzieć to, że ludzie nie
wiedzą wszystkiego. A~naukowcy także twierdzą, że nie ważne jak wiele
rozumieją, badają i~uświadamiają sobie, wciąż jest tak wiele, wiele
rzeczy, których nie mogą pojąć, o~których nadal nic nie wiedzą.

W nauczaniu Buddhy są tysiące sutr~--- miliony słów, których
przeczytanie mogłoby zająć resztę życia. Był jednak ktoś, kto w~ciągu
swego życia przeczytał je wszystkie cztery razy i~orzekł, że nie ma
w~nich niczego, co można by było nazwać prawdą, niczego, co mogłoby nam
wyjaśnić, co tak naprawdę się dzieje. W~66. strofie ,,Dhammmapady''
powiedziane jest: ,,Głupcy z~niewielkim zrozumieniem są swoimi własnymi
największymi wrogami, ich złe uczynki muszą przynieść gorzkie owoce''.
Ludzie są gorsi niż jadowite węże, czy dzikie zwierzęta lub okrutne
gangi. Nawet najjadowitszy wąż czy najdziksze zwierzę nie umieściłoby
kogoś w~przytłaczającej więziennej celi i~nie przeprowadziłoby na nim
egzekucji. ,,Dhammapada'' kontynuuje~--- dzieje się tak, ponieważ
jesteśmy tak bardzo skoncentrowani na sobie, ponieważ tak bardzo kochamy
to nasze małe ,,ja'', więc ludzie stają się tacy. To miało miejsce
również w~przypadku Frankie Parkera, który pozbawił się swoich praw
istoty ludzkiej przez egoistyczne pobudki.

Stało się tak przez jego własne zachowanie, chociaż wiedział, jakie
konsekwencje za sobą pociągnie. Buddha rzekł, że w~naszych sercach są
miejsca niczym jadowite węże i~dzikie zwierzęta. W~naszych własnych
sercach mamy takie miejsca.

Trzecia z~tych czterech wielkich nauk~--- pierwsza, że wszystkie ludzkie
istoty wiodą życie w~cierpieniu; druga, że cierpimy gdyż zbieramy,
gromadzimy i~posiadamy~--- jest taka, że by wyzwolić się z~cierpienia
musimy pozwolić odejść wszystkim chaotycznym myślom, ideom, opiniom
o~rzeczach, które uważamy za tak cenne i~bliskie. Puścić wszystkie te
myśli i~idee to jedyna droga, by osiągnąć wyzwolenie od cierpienia.

Czwartą z~czterech podstawowych prawd jest nauczanie zwane
Ośmiostopniową Ścieżką, w~którym Buddha radzi, jak możemy wyzwolić się
z~głębokiego cierpienia. Gdy Buddha udzielał tych nauk, było kilku
mnichów, którzy zdecydowali, że muszą opuścić społeczeństwo, aby
poświęcić życie na zrealizowanie nauk Buddhy. Czuli, że nie mogliby tego
osiągnąć pozostając w~społeczeństwie, więc zaczęli wieść życie
w~wyizolowanym miejscu. Jednocześnie było wielu, którzy chcieli tego
samego, ale nie mogli opuścić swych domów, rodzin i~pracy, więc
zapytali: ,,Jak to możliwe? Jak możemy zrealizować prawdę i~rzeczywiste
szczęście~--- to prawdziwe, głębsze szczęście~--- nadal żyjąc
w~społeczeństwie?''.

Rankiem 8~grudnia, Buddha, zobaczywszy poranną gwiazdę, doznał
głębokiego przebudzenia ku swej Prawdziwej Naturze i~doświadczył
głębokiego oświecenia. Wtedy powiedział: ,,O jakże wspaniale! Jakże
wspaniale! Ten jasny, czysty Umysł, ku któremu zostałem przebudzony~---
każda pojedyncza ludzka istota jest obdarzona tym samym jasnym, czystym
Umysłem''. Każdy ma ten sam umysł. Nie ma wyjątków. Ale ponieważ ludzie
są tak ogłupieni chaotycznym myśleniem, tak ogłupieni obcymi ideami
i~pragnieniami, że nie są w~stanie zrealizować tej jasności umysłu,
głębokiego, jasnego Umysłu, nawet jeśli każda osoba miała ją już od
początku.

Każdy człowiek został nią obdarzony~--- często nazywana jest Naturą
Buddhy. Innym jej imieniem jest czysta natura, oczyszczona natura,
wielki współczujący umysł. Ten wielki współczujący umysł posada każdy.
Ale ponieważ przykryty jest wielkim chaotycznym myśleniem, nie zawsze
jest widoczny i~dostępny.

Buddha pierwszy musiał przebić się przez egoistyczny umysł, by
zrealizować prawdziwy umysł współczucia. Oczywiście to niemożliwe, by
w~życiu codziennym w~ogóle żyć bez ego. Nie chodzi o~to, by się go
pozbywać. Ale dopóki nie przebijemy się i~nie wyjdziemy poza nie, nie
będziemy mogli urzeczywistnić prawdziwego umysłu wielkiego współczucia.
Pierwszą osobą która tego dokonała i~o tym nauczała był właśnie Buddha.
Jeśli umielibyśmy choć raz przebić się i~wyjść poza to miejsce, gdzie
ego sprawuje nad nami kontrolę, znaleźlibyśmy umysł wielkiego spokoju
i~wielkiego współczucia.

Po pierwsze musimy zrozumieć, że to oczyszczone narzędzie, pierwotny
Umysł, jest umysłem współczucia. A~później, poprzez tych sześć kroków,
o~których mówiliśmy, tych sześć dróg wyrażania naszej ludzkiej mądrości,
możemy używać oczyszczonego umysłu w~naszym życiu, tak, by nasze
zachowanie podyktowane było mądrością i~współczuciem. Kiedy głęboko
uświadomimy sobie, że wszystkie istoty w~społeczeństwie są nami, że
wszystko jest jedną całością, współczujący stan umysłu przyjdzie
naturalnie. A~gdy będziemy żyć owym głębokim współczuciem, w~które
musimy wierzyć, w~które musimy mieć wiarę, wszystko, co się wydarzy
będzie stanowiło dowód tej wiary, dzięki czemu dowiemy się, w~jaki
sposób współczujący umysł działa w~tym świecie, w~którym wszyscy
jesteśmy jednym.

Wielki, cichy współczujący umysł często wyjaśniany jest za pośrednictwem
metafory lustra, jako podobna lustru przejrzystość czy czystość umysłu.
Nie oznacza to, że mamy jakiś rodzaj zwierciadła w~umysłach; raczej~---
nasz umysł w~swojej czystości jest taki jak lustro. Lustro odbija
wszystko dokładne takim jakim jest, perfekcyjnie, ponieważ nie ma
wyboru, czy coś lubi czy nie. Nie posiada opinii~--- rzeczy nie
wzbudzają w~nim żadnych uczuć. Ponieważ nie jest zaśmiecane przez ego,
może odbijać wszystko dokładnie tak, jak to widzi, z~zupełną czystością.

Góra odbija się w~lustrze jako coś wzniosłego i~wysokiego, rzeka zaś
jako coś, co jest nisko i~co płynie. Tak samo, lustro odbija wszystkie
rzeczy i~każdą z~osobna dokładnie takimi, jakie są. Ktoś, kto jest chory
odbija się dokładnie jako chora osoba. Mężczyzna jest mężczyzną;
kobieta~--- kobietą. Wszyscy ludzie odbijani są dokładnie takimi, jacy
są bez żadnych zmian, ponieważ lustro wszystko oddaje.

Właściwość odbijania jest u~lustra wciąż taka sama, nawet, gdy zmieniają
się odbijane rzeczy; góra, rzeka, chory lub zdrowy człowiek~--- każde
z~nich jest odzwierciedlone dokładnie takim jakim jest. Ale nie jesteśmy
po prostu tacy jak lustro. Możemy działać. Możemy, widząc rzeczy takimi,
jakimi są, podać dłoń, użyć naszej energii. Jeśli widzimy kogoś
potrzebującego pomocnej dłoni, możemy ją jednak odsunąć. Gdy widzimy
dokładne odbicie ludzi możemy także zaoferować naszą energię i~działać
z~tego miejsca, gdzie widzimy ich dokładnie takimi, jacy są.

W naszych umysłach podobnych lustru, każdy z~nas posiada te cztery
rodzaje mądrości. Od samego początku wspierają nas. Jedną z~nich jest
świadomość, że nasz umysł jest właśnie niczym lustro. Drugą jest to, że
widzimy wszystko tak samo. Trzecią jest to, że widzimy rzeczy dokładnie
takimi, jakimi są. A~czwartą~--- że możemy działać zgodnie z~każdą
z~tych mądrości i~każdą rzeczą jaką widzimy. Mimo tego, że osoba jest
obdarowana tymi czterema mądrościami, przyjmujemy egoistyczny punkt
widzenia i~myślimy: ,,Chcę zrobić to, ale nie chcę zrobić tego'',
,,Lubię to, ale tego nie lubię''. Nie potrafimy używać czterech mądrości
ponieważ zaśmiecamy nasz umysł myśląc w~ten sposób.

Aby wykorzystać współczujący umysł najpełniej, jak to jest możliwe,
musimy urzeczywistnić prawdziwego ducha Bodhisattvy. Aby tego dokonać,
musimy pozbyć się całego ciężaru, całego balastu małego ,,ja'', naszego
ego; musimy poświęcić to wszystko, poświęcić społeczeństwu, by dać mu
całe nasze jasne światło. A~ten współczujący umysł, duch Bodhisattvy
mówi tyle, że nawet jeśli sam nie jestem wyzwolony, uczynię wszystko, co
możliwe by wyzwolić innych. Zatem pierwszą rzeczą jaką musimy zrobić to
odrzucić siebie samych całkowicie i~wszystko oddać społeczeństwu.
Ślubowanie, że zrobimy wszystko, co w~naszej mocy na tej drodze jest
ślubowaniem Bodhisattvy, jest duchem Bodhisattvy.

Wypowiedzenie tego ślubowania, sprawia, że sposób w~jaki zamierzamy
wieść całe nasze życie jest już postanowiony. Te śluby przenikają całą
naszą działalność i~całe nasze życie. Naucza się, że złożenie tych
ślubów jest tym samym co już urzeczywistnione prawdziwe oświecenie.
Jeśli złożyliśmy ślubowanie to tak jakbyśmy mieli doświadczenie
głębokiego oświecenia. Może to być porównane z~wejściem na tratwę. Jeśli
wchodzisz na nią, dostaniesz się na drugi brzeg, chyba że z~jakiegoś
dziwnego powodu tratwa się zgubi. Jeśli robisz te głębokie śluby, wtedy
niechybnie zrealizujesz ostateczny cel. Ślubowanie jest równoznaczne
z~realizacją celu. Ale ludzie, którzy nigdy nie wsiedli na tratwę nigdy
nie przepłyną na drugą stronę.

W tym ukryte jest bardzo ważne nauczanie. Wraz z~głębokim zakorzenieniem
się w~nas ślubowania, cała droga naszego życia jest już wytyczona. Każdy
z~nas lubi być respektowany, kochany i~obdarzany uwagą. Wszyscy to
lubią. Gdy wszystko idzie po naszej myśli, jesteśmy spokojni i~wszystko
zdaje się układać pomyślnie. Trudne chwile przychodzą gdy spotykamy
ludzi, którzy są do nas uprzedzeni, znieważają nas, postępują w~sposób,
którego nie możemy zaakceptować i~źle nas traktują. Ale jeśli kierunek
naszego życia jest ustalony a~śluby głęboko zakorzenione, mamy sposób,
by przez to przejść. Gdy jesteśmy zdeterminowani, by żyć ślubowaniem
mamy też punkt oparcia, który umożliwia nam przejście przez wszystkie te
niemiłe rzeczy, które zazwyczaj tak ciężko jest znosić. Mamy mniej
iluzji i~mniej zmartwień. Wiemy, jak postępować z~ludźmi, i~nie ważne co
się z~nami stanie, ślubowanie wskazuje nam drogę, jak przejść przez
każde doświadczenie.

Ale najpierw powinniśmy pozwolić wzrastać w~nas duchowi Bodhisattvy.
Zachowanie ślubów może być dużo łatwiejsze dla kogoś, kto kroczy tą
ścieżkę już przez długi czas, pracuje wiele lat nad oczyszczeniem swego
umysłu, by być zdolnym do praktykowania i~do realizacji ślubowań.
Ludziom, którzy po prostu postanawiają: ,,Zamierzam umocnić ślubowania
Bodhisattvy'' nie zawsze jest lekko. Zwiększenie się pragnienia nie
znaczy jeszcze, że wszystko będzie się tak łatwo układało. Ktoś, kto
właśnie otrzymał swoje prawo jazdy może powiedzieć: ,,Mam wreszcie prawo
jazdy i~nie zamierzam mieć jakichkolwiek wypadków'' Ale gdy wyjeżdża na
ulice, gdzie ruch jest duży i~wszystko dzieje się tak szybko,
a~samochody przejeżdżają i~skręcają każdy w~swoją stronę, nie ma pojęcia
co robić. Posiadanie prawa jazdy wcale nie znaczy, że nie będzie się
miało wypadków. Podobnie to, że uczyniliśmy ślubowania Bodhisattvy;
tylko to, że wiemy, że powinniśmy je uczynić, nie znaczy jeszcze, że nie
będziemy przeżywać trudnych chwil, wielkich rozczarowań, że nie
doświadczymy uczucia, że się cofamy. To wszystko jest częścią drogi
i~musimy nad tym pracować. Możemy~--- ponieważ mamy ślubowania.

Żeby pomóc sobie żyć w~kategoriach ślubowań Bodhisattvy, musimy umieć
regulować nasz umysł. Buddha nauczył nas jak pozwolić odejść wszystkim
niepotrzebnym myślom i~różnym iluzorycznym ideom, których się zawsze
trzymamy. By móc żyć ślubowaniami Bodhisattvy, musimy praktykować
w~sposób umożliwiający nam utrzymywanie właściwego ustawienia naszego
czystego umysłu. Ta umiejętność jest również bardzo ważną częścią
ślubów. Ludzie podchodzą w~bardzo prosty sposób do zazen, ale by
praktykować zazen musimy najpierw wyregulować nasze ciała, później nasz
oddech, w~końcu~--- stan naszego umysłu. Wszystkie one powinny być
wyregulowane i~zjednoczone.

Wyregulować ciało to znaczy używać go poprawnie. Czyli utrzymywać
równowagę, zachować pełne odczucie napięcia w~niższej części ciała,
podczas gdy górna część pozostaje bardzo lekka i~swobodna. Nawet jeśli
tylko stoimy, nasze ki chce się przemieszczać w~górę. Aby więc żyć
w~najzdrowszy, najwłaściwszy sposób, musimy zawsze praktykować tak, by
nasze ki było zatrzymane na dole i~zrównoważone. Jednym z~głównych
kroków do wyregulowania postawy w~zazen to wyczuwanie tego wielkiego
pulsowania, które przemieszcza się od spodu stóp, przez kręgosłup aż do
czubka głowy. W~zazen regulujemy nasze ciała przez odczuwanie przepływu
ki. A~co to znaczy wyprostować plecy~--- dla ludzi, którzy mają lekkie
skrzywienie nie znaczy to tylko fizycznego wyprostowania~--- to siedzieć
tak, by energia mogła wędrować prosto wzdłuż kręgosłupa. Kiedy umiesz
tak siedzieć, przepływ ki jest wolny i~swobodny, i~to właśnie znaczy
właściwą regulację postawy zazen.

Kiedy już ją wyregulowaliśmy, musimy następnie wyregulować oddech.
Możemy to zrobić przez całkowite wydychanie powietrza i~utrzymywanie
nisko środka ciężkości. Szczególnie w~życiu codziennym, możemy
wykorzystywać oddech w~pracy i~innych działaniach by utrzymywać spokój
i~równowagę. Musimy nauczyć się takiego sposobu oddychania, by nisko
utrzymywać naszą ki, wydychając powietrze całkowicie i~wdychając
naturalnie. Najpierw wydychamy całkowicie aż do ostatniego momentu
wydechu, coraz niżej aż po same spody stóp. Wtedy pozwalamy wdechowi
pojawić się naturalnie. Każdego dnia powinniśmy wiele razy wydychać
w~ten właśnie sposób, czyniąc oddech pełnym i~wciąż sprowadzać nasze ki
całkowicie na dół.

Kiedy oddychamy w~ten sposób, naturalnie wybieramy najlepszą pozycję.
Jest słynny pianista Alexis Weissenberg, który przybył, by zagrać dla
nas w~hondo, wielkiej sali, w~Sogenji~--- przywiózł nawet swój
fortepian. Siedział przy nim z~tak prostymi plecami, że go zapytałem:
,,Czy nauczyłeś się tej postawy podczas nauki gry i~czy uczysz jej
swoich uczniów?''. Odpowiedział, że nie, że nie uczył się jej. Każdy
kocha muzykę; nieliczni są tacy, którzy jej nie lubią. Ale ci, którzy są
w~tym kierunku szczególnie uzdolnieni, ci którzy grają muzykę w~życiu
zawodowym, sami odkrywają jaka jest najwygodniejsza pozycja do gry.
Jeśli starasz się im powiedzieć ,,Powinieneś używać tej postawy'' albo
,,Powinieneś wykorzystać taką pozycję'', będą się opierać, a~ten opór
będzie wpływał na jakość ich muzyki. Gdy ludzie robią coś, co kochają,
wtedy najbardziej odpowiednia postawa przyjdzie naturalnie wraz
z~pragnieniem by wykonywać to tak dobrze jak to tylko jest możliwe.
Kiedy robimy to, na czym nam najbardziej zależy, nie ważne co to jest,
wtedy nasza pozycja jest zawsze optymalna dla tej rzeczy która ma być
wykonana. Jest to prawdziwe także w~zazen.

Gdy robimy to, co kochamy, nasz oddech reguluje się naturalnie. W~naszym
życiu robimy tak wiele rzeczy; gdy kochamy to co robimy, nasz oddech
i~postawa same się wyregulują. Tak samo jest z~zazen. Jako ludzie zawsze
mamy wszystko, co jest nam potrzebne; to jest już w~nas.

Ponieważ rozmawiam z~ludźmi pokazując im jak praktykować zazen
i~nauczając drogi zazen, naturalnie sposób oddychania, który opisuję
pochodzi z~mojego doświadczenia. Faktycznie nigdy od nikogo nie uczyłem
się o~oddychaniu. Ponieważ było to ważne, sam nauczyłem się to robić.
Oddychanie w~zazen nie jest czymś, do czego możesz zostać zmuszony albo
też nie możesz nauczyć się go przez naśladowanie; uczysz się ponieważ
jest to konieczne do praktykowania zazen. Umysł zazen, wyregulowany
umysł zazen, jest tym samym, gdy chcąc zrobić coś dla kogoś, bez
zastanawiania się po prostu działasz, spontanicznie, bez myśli
o~nagrodzie czy świadomości tego, że komuś pomagasz. Ale ponieważ ciężko
zrozumieć, co znaczy praktykować ten naturalny i~spontaniczny zazen,
daję wskazówki i~prowadzę ludzi korzystając ze swojego doświadczenia.

Kiedy robisz oddech, gdy wydychasz całkowicie, wtedy nagle twoja głowa
staje się rześka, czysta, świeża i~odnowiona. Dzięki temu jednemu
wydechowi możesz myśleć w~świeży sposób a~całe twoje ciało staje się
odświeżone. Jak jest to powiedziane w~,,Dhammapadzie'': ,,Wszystko, czym
jesteśmy jest rezultatem tego, jak myśleliśmy''. Gdy nasz umysł jest
oczyszczony, wtedy wszędzie, gdzie się znajdziemy będzie czysty, tak jak
cień zawsze podąża za przedmiotem. Umysł oczyszczony to umysł nie
zaśmiecony. Gdy wydychamy i~regulujemy naszą postawę i~oddech, możemy
pozbyć się wszystkich śmieci. To właśnie znaczy żyć w~oczyszczonym
stanie umysłu, w~wielkiej radości czystego Umysłu.

Zawsze myślimy: ,,Powinienem postąpić w~ten sposób'', ,,Powinienem
postąpić w~inny sposób'', ,,Muszę to zrobić właśnie tak''. Zawsze
myślimy o~tak wielu powinnościach i~możliwościach, o~tym, co powinno być
zrobione, a~czego nie zrobiliśmy. Nasze głowy są tym cały czas
wypełnione. Lecz kiedy wydychamy całkowicie, możemy to wszystko
zostawić, puścić. Gdy wciąż i~wciąż będziemy żyć z~tymi myślami,
staniemy się niecierpliwi, sfrustrowani i~poirytowani, ale poprzez
całkowite wydychanie możemy puścić to wszystko i~powrócić do naszego
czystego i~świeżego umysłu. Głębokie oddychanie pozwala nam dostrzec, że
pierwotnie nie było niczego, co mogłoby nas pochłonąć, niczego, na czym
moglibyśmy utknąć.

Współczujący umysł jest sposobem istnienia. Działać z~prawdziwym
współczuciem to znaczy dojść do tego miejsca, gdzie to nie twoje ego
działa, ale gdzie wykraczasz poza proces małego myślenia. Możemy żyć
w~ten sposób w~naszej codzienności, jeśli umiemy działać w~tym
oczyszczonym stanie umysłu.

To, o~co proszę każdego, to po pierwsze~--- pozwolić wzrastać
Ślubowaniom Bodhisattvy. To one, wspierane przez praktykę zazen,
pozwalają nam uświadomić sobie, w~jaki sposób żyjemy. Gdy je czynimy
zmniejszają się nasze iluzje i~zmartwienia. Dzięki nim wiemy jak
reagować na każde doświadczenie i~jak wykorzystać nadarzające się
okazje. Nadają one życiu przejrzystość i~cel. Nie musimy już żyć bez
radości i~bez celu. Jeśli będziemy nimi żyć, będziemy mogli przynieść
współczucie pomiędzy wszystkich ludzi, których spotykamy; przynieść je
tym miliardom ludzi żyjących na świecie, a~także tym miliardom
cierpiących. Również im umożliwimy realizację ślubowań Bodhisattvy. To,
co możemy zrobić w~XXI wieku to podzielić się prawdą, która może
przywieść wszystkich ludzi do miłości, harmonii i~współczucia. To moja
nadzieja w~tym czasie.

Każdy z~nas musi uświadomić sobie, że w~społeczeństwie wszyscy jesteśmy
jednością, i~że każdy z~nas ma ten sam umysł głębokiego współczucia~---
że każdy pojedynczy człowiek wśród tak wielu miliardów ludzi na ziemi,
także jest obdarzony czystym umysłem współczucia. Jeśli moglibyśmy
uwierzyć w~ten czysty umysł współczucia w~każdym spośród miliardów
ludzi, wtedy bez wątpienia, w~XXI wieku ta prawda stałaby się prawdziwą
religią dla wszystkich ludzi. Jeśli możemy zaufać i~wierzyć w~ten umysł
w~każdym z~nas, wtedy z~całą pewnością odnajdziemy świat pokoju. Oto
moja wielka nadzieja na nadchodzące stulecie.


\end{document}
% vim: tw=72
