\documentclass[a4paper,12pt]{article}
\usepackage{polski}
\usepackage{indentfirst}
\usepackage[latin2]{inputenc}
\usepackage[colorlinks,urlcolor=blue,linkcolor=black]{hyperref}
\usepackage{anysize}
\usepackage{fancyhdr}
\marginsize{2.5cm}{2.5cm}{3cm}{3cm}

\clubpenalty	10000
\widowpenalty	10000
\brokenpenalty	10000
\sloppy

\hypersetup{
	pdftitle={Praktyka miłującej życzliwości },
	pdfauthor={Ajahn Sumedho, tłumaczenie: Andrzej Osiński},
	pdfcreator={mahajana.net},
}

\let\_=\dywiz

\begin{document}

\begin{center}
	{\Huge Praktyka miłującej życzliwości\par}
	\bigskip
	Mowa Dhammy wygłoszona w~Centrum Buddyjskim w~Perth
	(Zachodnia Australia) w~styczniu 1983~roku
	\bigskip
	{\Large Ajahn Sumedho\par}
	\bigskip
	{tłumaczenie: \textbf{Andrzej Osiński}\par}
	\addvspace{3\baselineskip}
	Skład wykonano w~programie \href{http://latex-project.org}{\LaTeXe}\\
	Tekst jest dostępny pod adresem \href{http://mahajana.net}{mahajana.net}
\end{center}
\addvspace{2\baselineskip}

\begin{quote}
	{\it Nienawiści w~tym świecie nigdy nie uspokoi się nienawiścią:
	jedynie przez nie-nienawiść, nienawiść się uspokaja. 
	To jest odwieczne Prawo.}
\end{quote}
\begin{flushright}
	(Dhammapada 5)
\end{flushright}

\bigskip
%-----------------------------------------------------------------------


Dziś wieczorem pragnę powiedzieć kilka słów o~praktyce
\textit{metta}~--- medytacji, jaką większość ludzi uzna za wyjątkowo
użyteczną.  Generalnie, termin \textit{metta} tłumaczymy za pomocą słów
,,miłująca życzliwość''. To słowo może być zbyt obszerne, ponieważ mamy
zwyczaj myśleć o~miłości i~życzliwości w~kategoriach czegoś wspaniałego
i~absolutnie cudownego, a~niekiedy nie potrafimy wygenerować takiego
uczucia miłości, która ogarnęłaby wszystko.

Angielskie słowo ,,miłość'' bywa wielokrotnie nadużywane. Mówimy:
,,Uwielbiam jeść rybę z~frytkami'', podczas gdy naprawdę mamy na myśli
to, że ,,lubię jeść rybę z~frytkami''. Chrześcijanie mówią o~,,miłości
Chrystusowej'', to znaczy takiej, która zakłada miłowanie wrogów~---
lecz nie ich lubienie. Jak moglibyście lubić waszych nieprzyjaciół?
Jednak możemy ich miłować, co oznacza, iż nie uczynimy im żadnej
krzywdy. Nie będziemy żywić wobec nich awersji. Możecie przejawiać
życzliwość wobec waszych wrogów; wobec ludzi, którzy są dla was niemili,
którzy kierują w~waszą stronę obelgi i~pragną was skrzywdzić. Mogą być
to bardzo nieprzyjemni ludzie, których nie jesteście w~stanie polubić,
lecz których możecie miłować. \textit{Metta} nie jest uczuciem miłości
właściwym supermanowi~--- jest to bardzo zwyczajna umiejętność
przejawiania życzliwości i~nieżywienia awersji wobec istot bądź rzeczy.

Gdyby w~tej chwili wkroczył do tego pomieszczenia człowiek~--- pijany,
brzydki, chory, śmierdzący i~miotający przekleństwa, o~twarzy pokrytej
wszędzie brodawkami~--- nie bylibyśmy w~stanie nawet pomyśleć
o~polubieniu go ... jednak możemy zachować życzliwość. Nie będziemy
musieli uderzyć go pięścią w~nos, przekląć go i~wypchnąć siłą na
zewnątrz. Moglibyśmy zaprosić go do środka i~dać mu filiżankę herbaty.
Możemy okazać życzliwość; możemy uczynić coś dla kogoś, kto jest
odrażający i~wstrętny. Jeśli myślimy w~ten sposób: ,,Nie znoszę tego
człowieka, precz z~nim, jest obrzydliwy''~--- to okazanie życzliwości
staje się niemożliwe, a~my kreujemy cierpienie wokół warunków, które nie
są dla nas przyjemne.

Dzisiejszy świat odczuwa przeraźliwy brak \textit{metta}, ponieważ
rozwinęliśmy w~sobie do absurdu zdolności krytyczne: nieustannie
analizujemy i~krytykujemy. Rozpamiętujemy, co jest nie w~porządku
z~nami, z~innymi ludźmi, ze społeczeństwem, w~którym żyjemy itp.
Jednakże \textit{metta} oznacza, iż nie przejawiamy awersji, wyrażamy
życzliwość i~cierpliwość~--- nawet w~obliczu tego, co złe, niedobre,
głupie i~okropne. Bycie życzliwym wobec miłych zwierząt, takich jak małe
kotki lub szczeniaki jest bardzo proste. Łatwo również okazywać
życzliwość ludziom, których lubimy, oraz słodkim, małym dzieciom,
szczególnie wówczas, kiedy nie są to nasze własne dzieci. Nietrudno
przejawiać życzliwość wobec starszych kobiet i~starszych mężczyzn, kiedy
tylko nie musimy żyć z~nimi wspólnie. Łatwo być uprzejmym wobec tych,
którzy zgadzają się z~nami pod względem politycznym i~filozoficznym, jak
i~wobec tego, co nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia. O~wiele
trudniej jednak zachować życzliwość wobec tego, czego nie lubimy, co nas
przeraża lub budzi nasz wstręt. Wymaga to o~wiele więcej cierpliwości.

W pierwszym rzędzie musimy zacząć od nas samych. Tak więc, zgodnie
z~tradycją buddyjską, zawsze rozpoczynamy praktykę miłującej życzliwości
\textit{metta} od samych siebie. Nie oznacza to bynajmniej, że
powtarzamy sobie: ,,Naprawdę siebie kocham, naprawdę siebie lubię''.
Praktykowanie \textit{metta} wobec nas samych oznacza, iż nie żywimy już
do własnej osoby żadnej niechęci. Traktujemy siebie z~życzliwością~---
akceptujemy warunki, jakim podlega nasze ciało i~umysł. Traktujemy
z~życzliwością i~wyrażamy cierpliwość nawet wobec swoich błędów i~wad,
wobec złych myśli, nastrojów, złości, żądzy, lęków, wątpliwości,
zazdrości, złudzeń~--- jednym słowem wobec wszystkiego, czego możemy
w~sobie nie lubić.

Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Anglii, zapytałem tutejszych
buddystów, czy praktykują miłującą życzliwość \textit{metta}.
Odpowiadali: ,,Nie, nie znosimy tej praktyki; ona jest taka fałszywa.
Mamy chodzić w~kółko i~mówić: lubię siebie, kocham siebie, obym był
szczęśliwy. To takie ckliwe, łzawe i~głupie~--- nie znoszę czuć się
w~ten sposób. To brzmi sztucznie i~powierzchownie''. Szczerze mówiąc,
takie podejście wydawało mi się co najmniej niemądre, aż zdałem sobie
sprawę, iż nie nauczano ich tej praktyki prawidłowo, a~co za tym idzie,
przekształciła się ona w~jakąś sentymentalną, kosmetyczną ,,przykrywkę''
rzeczywistości. Anglicy nie potrafili postępować zgodnie z~tą praktyką;
raczej siedzieli i~analizowali siebie, przyglądając się własnym błędom
i~niewspółmiernie je wyolbrzymiali. Sądzili przy tym, że są szczerzy
wobec siebie.

Kiedy praktykujemy \textit{metta} wobec samych siebie, przestajemy
usiłować wyszukiwać w~sobie kolejne słabości, błędy i~niedoskonałości.
Zazwyczaj, kiedy ogarnia was zły nastrój lub zaczynacie wpadać
w~przygnębienie, myślicie: ,,Znowu to samo~--- jestem nic nie wart''.
Jeśli to się zdarzy, rozwijajcie \textit{metta} wobec samej depresji.
Nie dostrzegajcie w~tym fakcie niczego złego, nie komplikujcie całej
sprawy~--- pozostańcie przyjaźni wobec tego przygnębienia. Żyjcie
w~zgodzie z~waszymi depresjami, obawami, wątpliwościami, gniewem bądź
zazdrością. Nie wytwarzajcie wokół nich atmosfery pełnej złości.

W minionym roku podeszła do mnie kobieta, aby zapytać o~depresję.
Powiedziała, co następuje: ,,Od czasu do czasu cierpię na depresję.
Wiem, że to niedobrze, że nie powinnam, i~chciałabym się dowiedzieć, co
mogę z~tym zrobić? Naprawdę nie chcę cierpieć, pragnę się jej pozbyć. Co
proponujesz?''. No tak... cóż jest złego w~depresji? Oczekujecie, że
nigdy nie będziecie się czuć przygnębieni, ponieważ żywicie jakąś ideę,
że musi być z~wami nie w~porządku, jeżeli doświadczacie takiego stanu.
Niekiedy życie po prostu nie jest bardzo przyjemne, może być wręcz
przygnębiające. Nie możecie oczekiwać, aby życie zawsze było przyjemne,
inspirujące i~cudowne.

Wiem jak rodzi się depresja, kiedy otaczają nas nieszczęścia
i~nieprzyjemne sceny; doświadczyłem wiele takich sytuacji w~trakcie
pierwszego roku mojego pobytu w~Anglii. Po latach życia w~ciepłym,
słonecznym kraju, jakim jest Tajlandia, gdzie ludzie obdarzają mnichów
ogromnym szacunkiem, zawsze zwracając się do was słowami ,,Czcigodny
Panie'', oddając wam różne rzeczy i~traktując was, jakbyście byli
okropnie ważni, przekonałem się, że w~Anglii ludzie traktują was (mam na
myśli mnichów) jak szaleńców. Londyn nie jest słonecznym i~uśmiechniętym
miastem, panuje tu nieraz mżawka i~chłód, a~ludzie w~ogóle nie są wami
zainteresowani. Spoglądają na was i~po prostu odwracają się, nie
obdarzywszy was nawet uśmiechem. Życie buddyjskiego mnicha w~Tajlandii
było bardzo proste i~łatwe. Mieszkaliśmy w~przyjemnych, leśnych
klasztorach, znajdujących się w~naturalnym otoczeniu i~posiadaliśmy
własne małe chatki pośród drzew. W~Londynie pozostawaliśmy stłoczeni
w~małym, okropnym domu, dzień za dniem, zatrzymywani we wnętrzu przez
mżący deszcz i~chłód.

Tak więc, wszyscy mnisi zaczęli odczuwać przygnębienie i~negację. Po
prostu udawaliśmy, że jesteśmy mnichami. Wstawaliśmy o~czwartej rano,
podążaliśmy do sali kultu, aby przez chwilę pośpiewać, a~kiedy
skończyliśmy, medytowaliśmy trochę siedząc, piliśmy herbatę,
wychodziliśmy na spacer~--- po prostu zachowywaliśmy jedynie zewnętrzne
pozory. Nie wkładaliśmy żadnej energii w~wykonywane przez nas czynności,
daliśmy się omotać przez przygnębiający nastrój. W~grupie osób, które
zaprosiły nas do Anglii pojawiło się również wiele konfliktów, wiele
problemów, mnóstwo osobistych starć i~nieporozumień. Kiedy się nad tym
wszystkim zastanawiałem, zacząłem zdawać sobie sprawę, że pozwoliłem się
zaplątać w~nieprzyjemne fakty, jakie się wokół mnie wydarzały. Kreowałem
szereg negatywnych odczuć w~związku z~całą sprawą. Pragnąłem powrócić do
Tajlandii; życzyłem sobie, aby nieprzyjemne sytuacje minęły; pragnąłem,
aby to wszystko toczyło się w~inny sposób, aniżeli faktycznie; martwiłem
się o~ludzi i~chciałem, aby zachowywali się inaczej.

Zacząłem sobie zdawać sprawę, że żywię niechęć wobec nieprzyjemnych
sytuacji, jakie mnie otaczają. Wydarzało się wówczas wiele niemiłych
faktów i~wzbudzałem awersję wobec tego wszystkiego. Komplikowałem całą
sprawę w~moim umyśle, stąd też cierpiałem z~tego powodu. Postanowiliśmy
dołożyć starań, aby po prostu tutaj żyć; przestaliśmy narzekać,
przestaliśmy się domagać a~nawet tylko myśleć bądź pragnąć tego, że
moglibyśmy być gdziekolwiek indziej. Zaczęliśmy wkładać energię w~naszą
praktykę, wstawaliśmy wcześnie, wykonywaliśmy ćwiczenia, aby się
rozgrzać~--- i~zaczęliśmy czuć się o~wiele lepiej. Całe nasze otoczenie
nie uległo zmianie, ale my nauczyliśmy się nie stwarzać problemów wobec
tych trudności w~nas samych.

Jeśli macie wysokie oczekiwania wobec własnej osoby, sądząc, że
powinniście być supermanem albo super-kobietą, wówczas oczywiście nie
przejawiacie szczególnie \textit{metta}, ponieważ jedynie niezmiernie
rzadko możemy spełniać tak wysoki standard. Ogarniają was wątpliwości
wobec siebie. ,,Może nie jestem wystarczająco dobry''~--- myślicie.
Dzięki praktyce miłującej życzliwości \textit{metta} w~stosunku do
samych siebie, możemy położyć temu kres. Zaczniemy sobie wybaczać za
popełnione błędy, za uleganie słabościom. Nie znaczy to, że
racjonalizujecie sprawy i~wydarzenia, lecz raczej to, iż nie stwarzacie
już więcej problemów i~nie żywicie niechęci wobec waszych wad oraz
błędów, jakie popełniliście.

Tak więc poprzez zastosowanie praktyki \textit{metta} wobec naszego
wnętrza, możemy uzyskać znacznie większy spokój wewnętrzny~---
akceptację uwarunkowań i~ograniczeń, jakim podlegają nasze ciała
i~umysły. Stajemy się bardziej uważni i~przytomni, zyskujemy większą
świadomość rzeczywistości. Zaczyna wyłaniać się mądrość i~możemy ujrzeć,
w~jaki sposób przez cały czas stwarzamy niepotrzebne problemy, podążając
jedynie za naszymi nawykowymi popędami.

\textit{Metta} oznacza odrobinę więcej, aniżeli zwykła życzliwość. To
życzliwość przenikliwa, to pewna świadomość~--- życzliwa świadomość.
\textit{Metta} oznacza, iż potrafimy spokojnie i~życzliwie współistnieć
z~czującymi istotami wewnątrz nas jak i~z~istotami zewnętrznymi. Nie
oznacza to lubienia innych, czyż tak? Niektórzy ludzie wpadają w~taką
skrajność. Twierdzą: ,,Uwielbiam moje słabostki, ponieważ one tak
naprawdę są mną. Nie byłbym sobą, jeślibym nie miał moich cudownych
słabostek''. To głupie. \textit{Metta} oznacza bycie cierpliwym, bycie
zdolnym raczej do współżycia ze szkodnikami umysłu, aniżeli do starania
się, aby je za wszelką cenę unicestwić.

Nasze społeczeństwo przejawia ogromną skłonność do unicestwiania zarówno
wewnętrznych jak i~zewnętrznych szkodników, dążąc do stworzenia
środowiska, w~którym nie ma już żadnych szkodników. Słyszę, jak mnisi
mówią: ,,Nie mogę medytować, ponieważ tutaj jest za dużo komarów;
gdybyśmy tylko mogli się ich pozbyć''. Chociaż możesz nigdy naprawdę nie
lubić komarów, możesz przejawiać wobec nich miłującą życzliwość
\textit{metta}, szanując ich prawo do egzystencji i~nie pozwalając sobie
na żywienie urazy z~powodu ich obecności. Adekwatnie, jeżeli wyrażam
\textit{metta} wobec pełnego przygnębienia nastroju w~danej chwili
i~pozwalam na to, aby on mógł się przejawić, rozpoznaję go i~nie domagam
się, aby był nieobecny~--- on sam odejdzie. Uczucia tego typu pojawiają
się naturalnie i~odchodzą naturalnie. Usiłujemy je dłużej zatrzymać,
ponieważ pragniemy, aby przepływały przez cały czas. Walka, jaką
wkładamy w~usiłowanie pozbycia się tego, czego nie lubimy, sprawia, że
takie uczucia w~istocie trwają dłużej, aniżeli wówczas, kiedy nie
podejmujemy takiej ingerencji.

W im większym stopniu usiłujemy kontrolować naturę, manipulować nią
zgodnie z~naszą żądzą i~pragnieniem, tym częściej kończy się to
zanieczyszczeniem przez nas całej Ziemi. Ludzie rzeczywiście się obecnie
zamartwiają, ponieważ widzimy ogrom zanieczyszczeń, pochodzących
z~wszystkich tych chemikaliów i~pestycydów, jakie stosujemy w~celu
wyeliminowania z~natury istot i~zjawisk, których nie chcemy. Kiedy
próbujemy unicestwić szkodniki w~naszych umysłach, koniec końców efektem
jest również zanieczyszczenie~--- przeżywamy załamania nerwowe, a~wtedy
szkodniki powracają silniejsze niż kiedykolwiek.

Nowoczesne społeczeństwo nie wzbudza wiele \textit{metta} wobec ludzi
starych, schorowanych i~umierających. Nasze społeczeństwo jest
zdecydowanie nastawione w~stronę młodości i~wigoru, szybkiego życia
i~pozostania młodym tak długo, jak to tylko możliwe. Kiedy się
starzejecie, jesteście w~jakimś sensie bezużyteczni, nie potraficie
wykonać wszystkiego bardzo dobrze, jesteście powolni, nie jesteście już
atrakcyjni, tak więc ludzie w~istocie nie chcą was znać. Wiele starszych
osób czuje, iż nie ma dla nich miejsca w~społeczeństwie. Starzeją się
i~zostają odrzuceni jako ludzie bezużyteczni. W~ten sam sposób traktuje
nasze społeczeństwo ludzi upośledzonych intelektualnie bądź chorych
umysłowo. Staramy się trzymać od nich z~dala, tak abyśmy nie musieli na
nich patrzeć i~wiedzieć, że są gdzieś w~pobliżu. Próby ignorowania
oczywistych życiowych faktów, takich jak śmierć, niedołęstwo czy starość
prowadzi do wzrostu liczby chorób umysłowych, załamań mentalnych
i~alkoholizmu.

W szkołach na terenie Stanów Zjednoczonych, podejmowano próby zebrania
łącznie w~jednej klasie wszystkich inteligentnych uczniów z~wysokim
współczynnikiem IQ, a~w~innej~--- tych powolnych i~głupich. Nie chciano,
aby inteligentni uczniowie byli powstrzymywani przez powolny rozwój tych
głupszych. Sądzę, że najważniejszą rzeczą, jaką inteligentni mogą się
nauczyć, jest życzliwość i~cierpliwość wobec wszystkich tych, którzy nie
są tak inteligentni i~szybcy jak oni.

Kiedy jesteśmy zmuszeni rywalizować i~współzawodniczyć z~własnym
gatunkiem, życie staje się gorączkowe i~frustrujące. Życzliwość,
cierpliwość i~współczucie są wartościami o~wiele bardziej pomocnymi
w~poznawaniu życia na świecie, aniżeli zdobycie pierwszej nagrody czy
osiągnięcie pierwszego miejsca w~klasie. Poczucie, że zawsze musimy do
czegoś dążyć i~współzawodniczyć, aby przetrwać czyni z~nas neurotyków
i~nieszczęśników. Z~kolei ci, którzy nie potrafią rywalizować, czują się
gorsi i~po prostu wycofują się. Frustracje i~niespełnienie ogarniają
zarówno utalentowanych jak i~nie tak bardzo utalentowanych, ponieważ
\textit{metta} nigdy nie była uważana za istotną.

Kiedy praktykujemy miłującą życzliwość \textit{metta}, zaczynamy
z~chęcią uczyć się od termitów i~mrówek, od ludzi powolnych, starych,
chorych i~umierających. Chętnie poświęcamy czas na opiekę nad kimś, kto
jest chory... a~to wymaga cierpliwości, nieprawdaż? Pragniemy
wygospodarować nieco czasu z~naszych zapracowanych egzystencji na to,
aby pomóc i~pobyć z~kimś, kto umiera. Jesteśmy gotowi spróbować
kontemplować i~zrozumieć umierających. Oto kierunek, jaki musimy obrać,
aby stworzyć społeczeństwo naprawdę ludzkie i~dobre.

Zanim będziemy w~stanie dokonać olbrzymich przemian społecznych, musimy
zacząć od siebie, zacząć od przejawienia \textit{metta} wobec warunków,
jakim podlegają nasze ciała i~umysły. Możemy obdarzać \textit{metta}
chorobę, jeśli jesteśmy chorzy. Nie oznacza to oczywiście, że pomożemy
chorobie zostać przez dłuższy czas albo, że nie przyjmiemy zastrzyku
i~nie zażyjemy penicyliny, ponieważ przejawiamy \textit{metta} wobec
drobnoustrojów, które nas zaraziły. Oznacza to jedynie, iż nie żywimy
niechęci wobec fizycznego dyskomfortu oraz słabości naszego ciała
w~chwili, kiedy jesteśmy chorzy. Możemy nauczyć się medytować nad
stanami gorączkowymi, zmęczeniem, cielesnym cierpieniem i~bólami, jakich
wszyscy doświadczamy. Nie musimy wcale ich lubić; wszystko, czego
potrzebujemy to odrobina czasu, aby je znieść i~spróbować je zrozumieć,
zamiast odczuwać w~stosunku do nich urazę. Jeśli nie dysponujemy
\textit{metta}, nawykowo reagujemy na te warunki pragnieniem ich
unicestwienia, a~pragnienie unicestwienia nieodmiennie prowadzi nas ku
rozpaczy. Nieustannie odtwarzamy w~umyśle wszystkie warunki niezbędne do
wywołania rozpaczy, kiedy tylko próbujemy unicestwić wszystko to, czego
nie lubimy i~czego nie chcemy.

Życie w~buddyjskim klasztorze jest dobrym treningiem uczącym jak żyć
z~innymi ludźmi. Jako człowiek świecki sprawowałem pewną kontrolę nad
tym, z~kim się zadawałem, trzymając się blisko pewnych przyjaciół,
z~którymi lubiłem przebywać i~pozostając z~dala od każdego, kogo nie
lubiłem. Ale w~klasztorze nie mieliśmy żadnego wyboru, musieliśmy żyć
absolutnie z~każdym, kto się tam znajdował, niezależnie od tego czy ich
lubiliśmy czy też nie. Tak więc czasem trzeba było żyć razem z~ludźmi,
których się nie lubiło lub których uważaliście za irytujących
i~drażniących. Było to dla mnie dobre doświadczenie, ponieważ zacząłem
rozumieć ludzi, którym inaczej nigdy nie poświęciłbym czasu na to, aby
ich zrozumieć. Gdybym miał wybór, nie chciałbym żyć z~niektórymi z~tych
ludzi, lecz ponieważ nie miałem możliwości żadnego wyboru, nauczyłem się
większej wrażliwości i~otwartości. Nauczyłem się wyrażać \textit{metta}
i~pozwalać ludziom na to, aby byli tym, kim są, zamiast nieustannie
próbować zmusić ich do zmiany, zmusić ich do życia zgodnie z~moimi
oczekiwaniami lub postarać się ich pozbyć.

Mądrość pojawia się z~chwilą, kiedy zaczniemy akceptować wszystkie
odmienne ,,stworzenia'' zarówno wewnątrz naszego umysłu jak i~w~świecie
zewnętrznym, a~nie wówczas, kiedy ciągle manipulujemy rzeczami, tak aby
nam przez cały czas odpowiadały i~aby były przyjemne i~abyśmy nigdy nie
musieli zostać skonfrontowani z~irytującymi i~kłopotliwymi ludźmi oraz
sytuacjami. Zdajmy sobie wreszcie z~tego sprawę~--- świat jest
irytującym miejscem!

Z mojego własnego doświadczenia, mogę wam powiedzieć, iż przekonałem się
jak frustrujące bywa życie, kiedy żywię wyobrażenia, jak ono powinno
wyglądać. Stąd też zacząłem raczej przyglądać się mojemu cierpieniu,
aniżeli po prostu usiłować otoczyć kontrolą wszystko adekwatnie do moich
pragnień. Zamiast wyrażać życzenia oraz żądania, albo starać się
wszystko poddać kontroli, zacząłem płynąć z~nurtem życia, i~okazało się
to na dłuższą metę o~wiele łatwiejsze od wszystkich tych manipulacji,
które stosowałem. Możemy stale być w~pełni świadomi wad i~nie lekceważyć
ich lub zachowywać się nieodpowiedzialnie; praktykowanie miłującej
życzliwości \textit{metta} oznacza, że nie tworzymy wokół nich problemów
poprzez żywienie do nich awersji. Możemy pozwolić sobie na to, aby
płynąć z~nurtem życia.

Czasami nasze doświadczenie życia nie jest bardzo przyjemne, miłe lub
piękne; innym razem jest właśnie takie. Taka jest istota życia. Człowiek
mądry zawsze może czerpać naukę z~obu skrajności~--- nie lgnąc do żadnej
z~nich i~nie stwarzając problemów~--- ale spokojnie współżyjąc ze
wszystkimi warunkami.

\end{document}
% vim: tw=72
